Jan Björklund, minister edukacji w Szwecji, proponuje by dzieci, które sprawiają problemy w szkole, przychodziły na lekcje razem ze swoimi rodzicami. Uważa on, że dziecko będzie zachowywało się dużo lepiej, kiedy któreś z jego rodziców będzie siedziało z tyłu klasy.

Wychowanie dzieci to sprawa rodziców, a nie szkoły – uważa minister. Wolałby, żeby rodzice dobrowolnie porozumiewali się w tej sprawie z placówkami. Gdyby jednak odmawiali w sytuacji, kiedy szkoła będzie uznawać ich obecność za konieczną, do pilnowania swoich dzieci w szkole mogłaby zobligować ich gminna komisja ds. edukacji.

Co z rodzicami, którzy pracują? Minister edukacji zapewnia, że nie straciliby finansowo. Za utracone zarobki mieliby dostać rekompensatę.

Pracownicy oświaty odnoszą się do tej propozycji sceptycznie. Eva-Lis Sirén, szefowa Związku Nauczycieli, pochwaliła sam pomysł zacieśnienia kontaktów szkoły z rodzicami. Przypomina jednak, że większość sprawiających kłopoty uczniów pochodzi z rodzin, które nie chcą współpracować ze szkołą.

Minister Björklund jest autorem kilku innych pomysłów, jeśli chodzi o system edukacji w Szwecji. Wcześniej chciał, by na świadectwach umieszczano informację o tym, w jakich dniach uczniowie wagarowali. Proponował również, by notorycznych wagarowiczów przyprowadzała do szkoły policja.

eMBe/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »