IPN wystąpi w środę o włączenie 67 tomów akt przywiezionych z Moskwy do polskiego śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej, prowadzonego od 30 listopada 2004 r. przez działającą w ramach IPN Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie. Dokumenty podarował Polsce prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. A decyzja o ich wykorzystaniu została podjęta we wtorek na spotkaniu przedstawicieli IPN z p.o. szefem kancelarii Jackiem Michałowskim.
Prokuratorzy, którzy badali pięć lat temu te akta stwierdzili, że dotyczą one głównie początkowego etapu rosyjskiego śledztwa z lat 1990-1992. - Te 67 tomów to był między innymi wybór materiałów, które Rosja przekazała Polsce w październiku 1992 r. Było to około 96 tomów – przyznał historyk IPN dr Sławomi Kalbarczyk, który brał udział w tym badaniu.
Kalbarczyk dodał też, że akta ówczesny zastępca prokuratora generalnego Stefan Śnieżko. IPN od kilku lat stara się dotrzeć do dokumentacji rosyjskiego dochodzenia prowadzonego przez Główną Prokuraturę Wojskową. Te materiały zapewne pomogłyby zamknięciu śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej, prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie. Tak bardzo pożądana przez polskich śledczych dokumentacja śledztwa prowadzonego przez Główną Prokuraturę Wojskową liczy 183 tomy. Poza 67 tomami, które przebadali prokuratorzy IPN, reszta został objęta klauzulą tajności. Łącznie z postanowieniem o umorzeniu śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej.
A to, by odtajnić te materiały starają się rosyjskie stowarzyszenie Memoriał i rodziny ofiar zbrodni katyńskiej, którzy w tej sprawie wystąpili do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
mm/Onet.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

