Jak podaje dziennik "Rzeczpospolita" "blisko 80 proc. rodziców oczekuje od szkoły, że przede wszystkim będzie bezpieczna. Tylko  60 proc. liczy na kompetentnych nauczycieli, a jedynie co czwarty na wysoki poziom nauczania -  takie są wyniki ankiety przeprowadzonej przez Instytut Badań Edukacyjnych na grupie blisko  5 tys. rodziców uczniów klas IV szkół podstawowych. Mogli oni wskazać trzy najbardziej pożądane cechy dobrej szkoły". Czy upodabniamy się do szkół z przedmieści dużych miast zachodnich, zwłaszcza amerykańskich? Niedługo wejście do szkoły będzie wyglądać jak bramki bezpieczeństwa na lotniskach.

 

Dlaczego bezpieczeństwo staje się priorytetem w miejscu, które z założenia powinno stanowić "drugi dom" dla naszych dzieci? Wg. najnowszych policyjnych statystyk wynika, że "w pierwszym kwartale tego roku na terenie szkół podstawowych i gimnazjów popełniono blisko 11,5 tys. przestępstw. To dwa razy tyle, ile w analogicznym okresie 2008 r." Jakie przestępstwa popełnia się w szkołach: handel narkotykami, pobicia i wymuszenia pieniędzy i ... jedzenia. Niejednokrotnie dochodzi do molestowania dziewczyn przez kolegów. Dlatego rodzice wolą bardziej bezpieczeństwo swoich dzieci niż ich edukację. Prof. Aleksander Nalaskowski mówi dziennikowi "Rzeczpospolita": "Wskazania rodziców w tym badaniu mają charakter interwencyjny i należy je interpretować jako najpilniejszą potrzebę, z którą musi się zmierzyć polska szkoła".

 

Przyczyny dzisiejszej sytuacji w polskich szkołach szukać należy w bezradności radzenia sobie z tzw. "trudną młodzieżą" czyli potencjalnymi przestępcami, którzy zamiast do ośrodków wychowawczych lądują po prostu w innej szkole:  "Do umieszczenia ich w ośrodku wychowawczym czy poprawczaku potrzebny jest wyrok sądu, w innym przypadku można ich jedynie delegować do innej szkoły, ale to problemu nie rozwiązuje -  dodaje Kłosowski. Przypomina, że gdy resortem edukacji kierował Roman Giertych, był pomysł stworzenia właśnie dla trudnych uczniów ośrodków wsparcia wychowawczego. -  To miało być miejsce dla trudnej młodzieży, która nie została jeszcze skazana, ale sprawia poważne problemy w „normalnej" szkole -  przypomina Kłosowski, podaje "Rzeczpospolita".

 

Ciekawe czy będziemy mieć niedługo obraz szkoły podobny do filmu "Dangerous Minds" czyli "Młodzi gniewni". Zostaje zatem uzbierać odpowiednią sumę pieniędzy i wysłać nasze dzieci do placówek prywatnych, najlepiej katolickich.

 

sm/rp.pl