Działacze stowarzyszenia podkreślają, że mimo trwającej debaty bioetycznej, nikt jak dotąd nie zadał pytania o kwalifikacje pracowników ok. 65 klinik in vitro w Polsce. - Są to osoby przygotowane do pracy z organizmami zwierzęcymi. W klinikach in vitro nie wiadomo dlaczego embrionem ludzkim zajmują się embriolodzy weterynaryjni. Chcieliśmy zwrócić uwagę na ten bardzo istotny problem – mówiła Renata Dzieszko.

Zdaniem stowarzyszenia kliniki nagminnie łamią prawo, zatrudniając osoby, które nie powinny zajmować się leczeniem ludzi. – Ludzie, którzy decydują się na zapłodnienie metodą in vitro traktowani są jak zwierzęta – tłumaczy prezes stowarzyszenia Jacek Kotula.

Pismo zwracające uwagę na nieprawidłowości w klinikach in vitro i deptanie tam godności człowieka otrzymali od stowarzyszenia także minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski i rzecznik praw dziecka Marek Michalak.

mm

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »