- Zostałem poobijany, wybito mi przedni ząb i przekazano ostrzeżenie, żebym uważał z kim rozmawiam i nie kontaktował się już z prasą – powiedział nam Paweł Miter. Do pobicia doszło na jednym ze strzeżonych osiedli wrocławskich. Zajście miało miejsce 24 marca 2011 r. (czwartek).
Dwa dni wcześniej w tygodniku „Nasza Polska” ukazał się wywiad z Pawłem Miterem, w którym młody dziennikarz powiedział po raz pierwszy, że otrzymywał SMS-y z pogróżkami (czytaj wywiad „NP” „Groźby za prawdę o TVP”). Pobicie zostało zgłoszone jednostce policyjnej we Wrocławiu.
W marcu tego roku „Rzeczpospolita” opisała prowokację jakiej dokonał Paweł Miter. 24-letni dziennikarz wysłał byłemu prezesowi TVP Włodzimierzowi Ławniczakowi maila z domeny jacek.michalowski@prezydent.pl sugerując, że mail został wysłany przez Jacka Michałowskiego, szefa kancelarii prezydenta Bronisława Komorowskiego. Z treści maila napisanego przez młodego prowokatora prezes z Woronicza dowiedział się, że prezydent Komorowski chciałby, żeby Pawłowi Miterze dać program w telewizji. Władze TVP podpisały wstępną umowę z „człowiekiem od prezydenta”, Pawłem Miterem, na kwotę 39 tys. zł.
Po publikacji „Rzeczpospolitej” dyrektorzy z TVP (Marian Kubalica i Andrzej Jeziorek, wspierający angaż Mitery w w telewizyjnej „Jedynce”) złożyli zawiadomienie w prokuraturze oskarżając młodego dziennikarza o oszustwo. Paweł Miter zaczął otrzymywać SMS-y z pogróżkami, aż w końcu w dniu 24 marca został dotkliwie pobity.
BSz/Ksd.media.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

