Choć w obowiązującym w naszym kraju systemie prawnym nie ma przepisów, które bezpośrednio odnoszą się do kwestii zapłodnienia in vitro, to mamy rozwiązania prawne, które kryminalizują zamachy na zdrowie dziecka poczętego. - W pojęciu "dziecko poczęte" zdecydowanie mieści się również dziecko poczęte in vitro - inaczej mówiąc, embrion in vitro - mówi dla "Naszego Dziennika" dr Małgorzata Gałązka z Katedry Prawa Karnego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.
Chociaż art. 157a par. 1 kodeksu karnego wprost odnosi się tylko do czynów naruszających zdrowie dziecka poczętego, to uważam, że można go stosować również do spowodowania śmierci. W związku z tym z przepisu tego wynikałoby, że interwencje godzące w życie i zdrowie embrionu in vitro są przestępstwem. W efekcie takie czynności towarzyszące zapłodnieniu pozaustrojowemu, które polegają np. na diagnostyce przedimplantacyjnej, uśmierceniu embrionu czy na prowadzeniu na embrionie badań biomedycznych podlegają temu przepisowi. Można więc powiedzieć, że życie i zdrowie embrionu in vitro podlega ochronie prawnokarnej - mówi dr Gałązka.
I choć sam przepis nie dotyczy bezpośrednio zapłodnienia in vitro, ale powoduje uzasadnioną wątpliwość, czy w systemie prawa, który zakazuje zamachów na zdrowie i życie ludzkiego embrionu, jest w ogóle miejsce na zapłodnienie in vitro.
Podobne wątpliwości budzi także Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej i jej interpretacja w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 1997 roku, kiedy to uznano aborcję z przyczyn tzw. społecznych za niekonstytucyjną. W opinii Gałązki, taka interpretacja zmierza w kierunku objęcia ochroną życia i godności człowieka od poczęcia, tzn. również dotyczy to embrionu in vitro. - W świetle takiego standardu konstytucyjnego uważam, że dopuszczalność zapłodnienia in vitro stoi pod wielkim znakiem zapytania. Jednakże pytanie to stawiane jest bardzo rzadko. Mówi się od razu o finansowaniu tej interwencji, a uważam, że dyskusję należałoby zacząć od kwestii dopuszczalności stosowania in vitro w świetle naszego prawa – dodaje.
W podobny sposób sprawę zapłodnienia in vitro odczytuje mecenas Piotr Łukasz Andrzejewski. Senator podkreśla, że problem prawnej ochrony życia poczętego sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, od którego momentu zaczyna się życie ludzkie. - Jeżeli rozpoznajemy, że embrion jest już tym "zdetonowanym" bytem ludzkim, to wszystko, co dotyczy dziecka poczętego, człowieka i jego ochrony, dotyczy też odrębnej podmiotowości bytu ludzkiego. Jeśli rozstrzygniemy tę sprawę, to rozstrzygniemy wszystko inne - twierdzi. Mecenas Andrzejewski podkreślił, iż dyskusja wokół zapłodnienia in vitro to problem nie tylko ochrony życia ludzkiego, ale przede wszystkim godności tego życia.
MaRo/Nasz Dziennik
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
