Pod koniec ub. r. największe zapotrzebowanie w urzędach pracy zgłaszano na robotników gospodarczych - wynika z najnowszych danych opublikowanych przez resort pracy. W następnej kolejności poszukiwani byli sprzedawcy, technicy prac biurowych, robotnicy budowlani i sprzątaczki biurowe. W urzędach pracy 31 grudnia 2013 r. na bezrobotnych czekało więc 23,2 tys. ofert pracy w gospodarstwach, 22,4 tys. ofert w handlu.

Pierwszą dziesiątkę najbardziej poszukiwanych pracowników zamykają magazynierzy, kierowcy samochodów ciężarowych, pracownicy obsługi biurowej, przedstawiciele handlowi i podpadający pod zbiorczą kategorię „pozostałych pracowników przy pracach prostych gdzie indziej niesklasyfikowanych”.

Dane z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej nie nastrajają optymizmem chociażby z tego względu, że o pracę trudno może być nawet specjalistom. Jak odnotowuje w komunikacie resort pracy, w 2013 r. w urzędach pracy zarejestrowało się 7,5-krotnie więcej rolników, ogrodników, leśników i rybaków (są traktowani zbiorczo jako jedna z dziesięciu tzw. grup wielkich), niż zgłoszono w tym czasie wolnych miejsc pracy. W grupie wielkiej „specjaliści” napływ bezrobotnych 6-krotnie przewyższał napływ ofert pracy, a w grupie robotników przemysłowych i rzemieślników – trzykrotnie.

Ab/dziennik.pl