W niemieckiej prasie ukazał się wywiad z Witalijem Kliczko. Dziennikarz "Der Spiegel" pytając o sytuację na Krymie powołał się na wypowiedź Hilary Clinton. "Była sekretarz stanu Hillary Clinton twierdzi, że Putin mówi dziś o ochronie Rosjan na Krymie, tak jak Hitler w latach trzydziestych mówił o etnicznych Niemcach w Czechosłowacji i Rumunii" - powiedział dziennikarz.
"Putin próbował już tego w Abchazji, zgodnie z mottem: ochrona obywateli rosyjskich w Gruzji. I tym samym podzielił kraj" - stwierdził Kliczko.
"Właśnie dostałem e-mail od rosyjskiego Niemca – jest to fikcyjny list do rosyjskiego prezydenta: ”Drogi panie Putin, w Niemczech żyje pięć milionów rosyjskojęzycznych mieszkańców. Stosuje się wobec nas mobbing: zmusza się nas do pracy. A największym problemem jest to, że każe się nam mówić po niemiecku – w urzędach, sklepach, szkołach, a nawet w pracy. Co więcej, nasze dzieci w przedszkolach także muszą mówić po niemiecku. Prosimy, niech nas Pan ratuje i wyśle do Niemiec swoje wojska” - dodał lider partii UDAR.
W rozmowie Kliczko stwierdził, że "tak naprawdę ludziom na Krymie, w Doniecku czy Charkowie tylko pozornie chodzi o język, historię czy tożsamość narodową. W rzeczywistości chcą pracy, przyzwoitych zarobków, lepszego życia. Musimy postarać się przedstawić im lepsze rozwiązania".
"Po inwazji na Krym opowiadałem się zawsze za pokojowym rozwiązaniem konfliktu, nie chcę bowiem, żeby ukraińscy i rosyjscy żołnierze musieli do siebie strzelać" - zadeklarował polityk.
Pytany przez"Der Spiegel" czy żałuje uścisku ręki wymienionego z Janukowyczem 21 lutego stwierdził:
"Był to najtrudniejszy moment na Majdanie – kiedy po rozmowach z prezydentem stałem tam na scenie i ludzie już mnie nie słuchali. Trzy godziny później przeszedłem przez plac, a wszyscy pytali: jak mogłeś dotknąć tej splamionej krwią ręki? Mówiłem im: żeby ratować ludzkie życie, podałbym rękę nawet samemu diabłu".
Ab/onet.pl
