Według ustaleń portalu wpolityce.pl prace nad reformą toczyły się w Prokuraturze Generalnej od października ubiegłego roku. Przyczyną ich podjęcia było znaczące zmniejszenie się liczby spraw prowadzonych przez prokuratorów wojskowych - co jest z kolei wynikiem nader sprawnego zwijania polskiej armii przez obecny rząd. Opracowaniem propozycji zmian - "w związku z zaistniałymi w ostatnich latach przemianami w Siłach Zbrojnych RP, a także ograniczeniem właściwości prokuratur wojskowych" - zajmował się m. in. specjalny zespół powołany przez Prokuratora Generalnego Andrzej Seremeta. Na jego czele stał naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski, który jednak odrzucił koncepcję likwidacji prokuratury wojskowej. 

 

Inną, braną pod uwagę możliwością było włączenie prokuratorów wojskowych w struktury prokuratur powszechnych, w których utworzono by odrębne wydziały. Wiele wskazuje jednak na to, że zdecydowano się na radykalniejsze rozwiązanie, na co wskazują słowa słowa płka Przybyła wygłoszone zanim podjął się samobójczej próby. 

 

- Proponowane przejście prokuratorów wojskowych do cywilnych struktur prokuratury jest rozwiązaniem nieprawidłowym. Sprawy karne dotyczące wojska rozmyją się w setkach innych i nie będzie już możliwości prowadzenia śledztw z taką dokładnością i skrupulatnością jak dotychczas. Jako Prokuratorzy Wojskowi prosimy o poszerzenie kompetencji, umożliwiającej nam ściganie wszystkich przestępstw popełnianych na szkodę Wojska Polskiego. To rozwiąże problem równomiernego obciążenia sprawami z Prokuratorami Powszechnymi - mówił płk Przybył. 

 

Z kolei Naczelny Prokurator Wojskowy gen. Krzysztof Parulski przekonywał, że do prokuratury wojskowej powinny trafić także sprawy dotyczące "interesów majątkowych" Sił Zbrojnych. Miałaby więc ona zająć się nowymi sprawami - a tym samym uniknąć wrażenia nieprzydatności i - w konsekwencji - likwidacji.  

 

Sprawa blingów dziennikarzy, nagłośniona przez „Gazetę Wyborczą” miała być według tej koncepcji próbą podważenia wiarygodności prokuratury, a tym samym przyczynić się do jej likwidacji.

 

eMBe/Wpolityce.pl