Fanatyczne ataki miały miejsce wcześnie rano, dlatego nikt nie zginął. Świątynie nie zostały też uszkodzone. Ale coraz większy strach ogarnia chrześcijańską mniejszość w muzułmańskiej Malezji. Tylko w piątek i sobotę "nieznani sprawcy" zaatakowali cztery kościoły.
Ataki na świątynie chrześcijan nie są przypadkowe. W kraju trwa bowiem spór sądowy o prawo katolików do używania słowa "Allah" na określenie Boga. W sylwestra malezyjski sąd wyższej instancji zniósł zakaz używania przez katolików oraz główną katolicką gazetę "Herald" słowa "Allah" dla nazwania chrześcijańskiego Boga. Zarówno w modlitwach jak i tekstach.
Wcześniej rząd tłumaczył, że prawo do używania słowa "Allah" należy się tylko muzułmanom. Sąd zmienił decyzję po petycji, którą wysłał malajski Kościół katolicki. Chrześcijanie w Malezji stanowią ok 9 proc. społeczeństwa.
Ataki na miejsca kultu chrześcijan potępił tamtejszy rząd. Premier Najib Tun Abdul Razak zaproponował 147 tys. dol. na odbudowę w innym miejscu szczególnie zniszczonego kościoła. Katolicka gazeta "Herald" bardzo podkreśla ten gest, wskazując, że w Malezji rzadko udziela się koncesji na budowę nowych świątyń.
mm/TVP Info/AP
Zobacz także:
Internetowa wojna muzułmanów przeciwko chrześcijanom
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




