Kilka godzin po śmierci gen. Jaruzelskiego Leszek Miller zaapelował, do prezydenta, o ogłoszenie żby narodowej. Po kilku dniach od tego apelu były premier w RMF FM stwierdzi „uważam, że każdy prezydent, który umiera, powinien dostąpić odpowiedniego ceremoniału, a nie ulega wątpliwości - zdaje się, że nikt tego nie podważa - że generał Jaruzelski był prezydentem”. W dalszej części rozmowy ponownie podkreślił, że „generał Jaruzelski był prezydentem”.

Skoro był prezydentem i „powinien dostąpić odpowiedniego ceremoniału” to może na ulicach polskich miast powinny stanąć jego pomniki. Według Millera – tak.Za jego przede wszystkim walkę z hitlerowskim najeźdźcą, oczywiście” - stwierdził. A za wprowadzenie stanu wojennego też?

W jaki sposób wychowankowie gen. Jaruzelskiego mogliby wyszczególnić za jakie „zasługi” pomnik został postawiony? Jeśli za „ walkę z hitlerowskim najeźdźcą” to będzie wyrzeźbiona młoda twarz, a jeśli za stan wojenny to starsza postać? Idźmy dalej. Pomnik musi gdzieś stanąć. Czyż nie byłoby kompleksowo gdyby stanął przy ulicy gen. Wojciecha Jaruzelskiego? Przecież są ulice imienia innych prezydentów! Dlaczego w tej kwestii miałoby być jakieś odstępstwo od normy?

Warto zastanowić się, które miasto wyjdzie przed szereg i jako pierwsze odważy się „uhonorować” gen. Jaruzelskiego. Skoro tak wiele, w tej sprawie, do powiedzenia ma Leszek Miller to może Skierniewice (w 1986 roku w tym mieście Miller został wybrany I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR)? ...jeśli jedni się odważą kolejni prędzej czy później pójdą za przykładem.

W kontekście wypowiedzi Millera warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę. Z pewnością przy wyborze najwłaściwszego miejsca na upamiętnienie twórcy stanu wojennego będzie musiało zostać wypełnionych wiele warunków. Pytanie czy wybierając takie miejsce ktoś pofatyguje się sprawdzić kto będzie zmuszony patrzeć z okna na taki pomnik? Jak również czy przy ulicy imienia tego komunisty nie przyjdzie mieszkać najbliższym osoby, która w wyniku decyzji podejmowanych przez Jaruzelskiego straciła życie? Jednak nie zapominajmy, że te „honory” to za „ walkę z hitlerowskim najeźdźcą”...

Agata Bruchwald