Marta Brzezińska: W piątek, 15 lutego o godz. 13 obrońcy życia będą protestować pod Szpitalem im. Ludwika Rydygiera w Krakowie – dlaczego?

 

Adam Kulpiński, organizator protestu: My w ogóle urządzamy pikiety pod szpitalami, w których są zabijane chore dzieci. To się dzieje w majestacie prawa. Takie protesty organizowaliśmy już w Warszawie. Sekcja krakowska obrońców życia dopiero się rozwija, bo trochę przeoczyliśmy fakt, że przecież Kraków jest tak dużym miastem, w którym również dokonuje się aborcji. Wydawało nam się to dziwne – skoro lekarze z Warszawy chwalą się „Gazecie Wyborczej”, jak to „pomagają” kobietom, które z całej Polski do nich przyjeżdżają, to pewnie oznacza to, że w takim Krakowie na przykład odmawiają wykonania aborcji. Jednak 4 lutego ukazał się w „Gazecie Krakowskiej” artykuł, w którym pani wicedyrektor Szpitala im. Rydygiera opisuje „ciężką sytuację”, jaka ma miejsce w placówce. Wicedyrektor ma problem nie dlatego, że przeprowadza się tam aborcje, ale dlatego, że jeden z anestezjologów – nie znamy jego nazwiska – odmawia brania udziału w tym haniebnym zabiegu. To przerażające, że szpital nie postrzega jako problemu faktu dokonywania aborcji, ale to, że lekarze odmawiają ich wykonywania. Jest to jednocześnie oficjalne przyznanie się szpitala, że aborcje są w nim wykonywane. Prawdopodobnie napiszemy pismo do dyrekcji szpitala z zapytaniem w tej sprawie. Niemniej, jest do dla nas wystarczająca informacja, by rozpocząć pikietę przed takim szpitalem, bo tam się zabija dzieci.

 

Co chcecie osiągnąć przez swoją pikietę?

 

Przede wszystkim chcemy dać wyraz wsparcia lekarzom, którzy pracują w szpitalu im. Rydygiera i odmawiają wykonywania aborcji. Chcemy też pokazać opinii publicznej, że takie rzeczy się dzieją, że dzieci są zabijane, i to nie gdzieś za granicą, daleko, w Warszawie, ale całkiem blisko nas, w Krakowie. Pikiety będą prawdopodobnie organizowane także w innych miastach. Na wiosnę wyjdziemy z inicjatywą ustawodawczą, która będzie zakazywała aborcji ze względu na chorobę płodu, dlatego nasze pikiety to także pewne „przygotowanie gruntu”. Liczymy, że szpital im. Rydygiera znajdzie przesłanki, by zaprzestać dokonywania aborcji. Oni tłumaczą się, że nie mogą tego zrobić, że takie są umowy z NFZ. Faktycznie, w tym jest ziarnko prawdy, ale jeśli wszyscy lekarze zaczną odmawiać wykonywania aborcji, to szpital będzie musiał zrezygnować z przeprowadzania tych zabiegów. Wiemy, że tak się dzieje w wielu szpitalach w Polsce, że odmawiają one wykonywania aborcji.

 

Czyli zamierzacie pikietować do momentu, w którym lekarze w szpitalu im. Rydygiera przestaną być zmuszani do wykonywania aborcji?

 

Dokładnie tak. Przez pewien czas będziemy pikietować pod tym krakowskim szpitalem i liczymy właśnie na taki efekt. Planujemy kontynuować pikiety raz na tydzień lub raz na dwa tygodnie, w zależności od tego, ilu będziemy mieli ludzi, bo jak wspomniałem, krakowska organizacja obrońców życia dopiero się rozwija. Nam jednak wcale nie chodzi o ilość pikietujących – nie oczekujemy, że pod szpital przyjdzie 300 osób. Zależy nam raczej, żeby 300 osób zobaczyło, że pod szpitalem pięciu obrońców życia protestuje przeciwko zabijaniu dzieci.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska


Fundacja Pro-prawo do życia zaprasza pod Szpital im. Rydygiera w Krakowie na pikietę antyaborcyjną w dniu 15.02 o godzinie 13:00