Kolumbijscy partyzanci dopuścili się kolejnego aktu barbarzyństwa. Zamordowali prof. Jorge Humberto Echeverriego Garro, 40-letniego katechetę, działacza społecznego i przywódcę miejscowej społeczności. Do zbrodni doszło w miejscowości Colonos na północy Kolumbii w pobliżu granicy z Wenezuelą. Podczas kiedy Echeverri Garro brał udział w pracach nad kolejnym projektem społecznym, grupa uzbrojonych partyzantów wdarła się na miejsce spotkania, następnie jeden z napastników zastrzelił Echeverriego.

Od 2002 roku, prezydentem Kolumbii jest silnie manifestujący swój katolicyzm publicznie konserwatysta, Álvaro Uribe Vélez. Rok temu zawierzył kraj Najświętszemu Sercu Jezusa, Matce Bożej natomiast dziękował za uratowanie kraju od wojny. Jego ogromne zaangażowanie w zwalczanie narkotykowych karteli i lewicowych partyzantów cieszy się społecznym poparciem. Jednak wysiłki polityków w zaprowadzeniu pokoju i bezpieczeństwa wciąż są niewystarczające. W ostatnim miesiącu, na trudno dostępnych terenach kolumbijskich notorycznie morduje się lub porywa działaczy katolickich, nauczycieli i społeczników. Na początku czerwca uzbrojony oddział zastrzelił Pablo Garcię – Indianina ze szczepu Sikuani, pracującego w szkole na terenie jednej ze wspólnot tubylczych. Dzień wcześniej w rejonie znanym jako Trzy Krzyże, zbrojna grupa uprowadziła 16-letniego Indianina Lindermana Germána Fariasa.

Kościół w Kolumbii kolejny raz wzywa uzbrojonych partyzantów, aby respektowali obszary humanitarne i nie wciągali ludności cywilnej w polityczne konflikty. "Kościół będzie nadal angażował się w budowanie pokoju w kraju, towarzysząc i dodając otuchy osobom najsłabszym i najbardziej dotkniętym przez konflikt zbrojny, nękający kraj oraz walcząc o godność każdej osoby ludzkiej, aby uczynić z Kolumbii ziemię pokoju" – zapewniają autorzy dokumentu Krajowego Sekretariatu Duszpasterstwa Społecznego Kolumbii.

 

JaLu/Wiara

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »