I nie inaczej jest z najnowszym felietonem Środy z „Gazety Wyborczej”. Jak zwykle dowiadujemy się z niego, że w Polsce żyją sami (no może poza kilkoma koleżankami Środy i nią samą) rasiści, ksenofobowie i nacjonaliści, którzy nienawidzą wszelkiej inności. Ale najciekawsze są rozważania dotyczące miejsca kobiet w społeczeństwie. One bowiem pokazują, że Środa jest jednak ślepa na rzeczywistość.

„... mamy unikalny w Polsce polityczny konsensus: najpierw kobietę trzeba zniewolić, odbierając jej prawa reprodukcyjne (żadnej edukacji seksualnej, żadnych środków antykoncepcyjnych, możliwości aborcji)” - oznajmia Środa. A ja się pytam, czy zakaz zabicia innego człowieka jest zniewoleniem? Czy z faktu, że nie mogę zabijać feministek wynika, że jestem zniewolny? I czy rzeczywiście w polskich aptekach nie ma antykoncepcji, a w szkołach nie szaleją rozmaici pontoniarze?

„... skrajna prawica chciała dawać pewne przywileje za szóstkę dzieci, dzisiejsza prawica obdarowuje kobietę rocznym urlopem gwarantującym jej trwałe wykluczenie z rynku pracy” - kontynuuje Środa. A ja chciałem wskazać, że we Francji szóstka dzieci (a nawet czwórka) też gwarantuje pewne przywileje, a powód jest dość oczywisty, otóż dzietność jest wartością dla państwa i państwo powinno je wspierać. Urlop zaś jest wartością, bowiem pozwala on kobietom spędzić czas z dziećmi, a dzieciom daje możliwość (niezwykle ważną dla nich) budowania relacji z matką. Nie każda matka chce uciekać od swoich dzieci i warto o tym pamiętać. Ale żeby tak było trzeba wyjść z feministycznego gettam, w których najwyraźniej przebywa wciąż Magdalena Środa.

TPT/Wyborcza.pl