Kilkanaście dni po referendum na Krymie, po którym dokonano aneksji półwyspu do Rosji na Ukrainie przeprowadzono kolejne tego typu głosowania. Tym razem odbyło się ono na wschodzie kraju i biorący w nich udział mieli opowiedzieć się odnośnie utworzenia Ludowych Republik Donieckiej i Ługańskiej. Referendum nie uznają władze w Kijowie, w oświadczeniu dyplomacji nazywają je "przestępczą farsą". Ukraińskie MSZ w niedzielę stwierdziło, że tzw. referendum o statusie obwodów donieckiego i ługańskiego, „inspirowane, zorganizowane i sfinansowane przez Kreml”, nie będzie miało żadnych następstw dla jedności terytorialnej Ukrainy.
Oficjalnie oczywiście większość krajów nie uznaje wyniku głosowań. Warto przy okazji zastanowić się czy "potwierdzeniem" tego jest zaproszenie, przez prezydent Francji Francois Hollande, Putina na obchody 70. rocznicy lądowania aliantów w Normandii? I oczywiście pominąć nie można newsu z naszego podwórka, czyli zapowiedzi o możliwości odwiedzin Polski przez prezydenta Rosji w przyszłym roku. Putin miałby wziąć udział w obchodach 70. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Trudno oprzeć się wrażeniu, że władze w Polsce przestraszyły się, że mogą gorzej wypaść w oczach Putina i ogłosiły swojej "zaproszenie".
Władze w Kijowie wytrwale twierdzą, że nie uznają kolejnego referendum i nie odwołują wyborów prezydenckich, jakie zaplanowano na 25 maja. Jednak w jaki sposób zamierzają przeprowadzić wybory na obszarach kraju, na których swoją rękę położyła już Rosja? Jeśli głosowanie 25 maja się odbędzie - tylko na części terytorium Ukrainy - czy jego wynik będzie ważny? Co w takim przypadku zrobią kraje, które nie uznają aneksji Krymu do Rosji oraz zorganizowanego przez prorosyjskich separatystów referendum na wschodzie Ukrainy? Jeżeli uznają wynik wyborów, w których możliwość oddania głosu nie będą mieli wszyscy Ukraińcy czyż nie wyrażą w ten sposób swojego poparcie wobec wkroczenia Rosji na terytorium Ukrainy? A jeśli zbojkotują wynik... czyż nie doprowadzi to do jeszcze większego chaosu za naszą wschodnią granicą? Jak będzie wyglądać stanowisko władz poszczególnych krajów wobec Ukrainy dowiemy się tuż po wyborach. Jakie będą tego skutki? Tego być może będziemy dowiadywać się/doświadczać przez najbliższe dziesięciolecia...
Agata Bruchwald
