Portal Fronda.pl: Kiedy rozmawialiśmy ostatnim razem, w Egipcie panował jeszcze prezydent Mubarak, ale rewolucja wisiała już w powietrzu…
Ashraf Benyamin*: Rzeczywiście, kiedy rozmawialiśmy ostatnio, nie spodziewałem się tak ogromnych zmian. Mubarak ustąpił ze stanowiska, a władzę w Egipcie przejęło wojsko. W momencie objęcia władzy przez wojsko przestaje obowiązywać konsytucja, jest zawieszona, tak samo, jak wszelkie władze, prócz sądownictwa. Wojsko ma też zapewnić przeprowadzenie demokratycznych wyborów w terminie 6 miesięcy, spodziewamy się tego na początku września 2011. Powstała także specjalna komisja, która zajmie się wypracowaniem zmian w konstytucji. Zmiany te mają dotyczyć m.in. sposobu wybierania prezydenta, bo dotychczas były one sformułowane tak, by władzę utrzymał Mubarak, lub ewentualnie jego syn. Prezydent musiał też mieć popracie 2/3 izby parlamentu, a normalnie żaden prezydent takiego poparcia nie ma. To był artykuł, który uniemożliwiał istnienie jakiegokolwiek opozycyjnego kandydata. Teraz istnieje projekt, by punkt ten zmienić, tak aby wystarczająca była liczba 30 tys. podpisów pod propozycją kandydata na prezydenta.

Jakie zmiany mają być jeszcze wprowadzone?
Wiele dyskusji toczy się na temat drugiego artykułu konstytucji, który mówi o tym, że oficjalną religią państwa jest islam, a źródłem praw w państwie jest prawo szariatu. Jak wiadomo, postulaty towarzyszące obaleniu reżimu Mubaraka wymieniały m.in. żądanie, by Egipt stał się demokratycznym krajem, a niektórzy są zdania, że w takim układzie nie może być w konsytucji zapisu o religii państwowej. Trzeba pamiętać, że drugi artykuł konstytucji Egiptu mówi, że to islam jest oficjalną religią państwa. W rezultacie pojawiły się oskarżenia pod adresem Koptów, że wykorzystują sytuację i chcą zmusić do takich zmian konstytucyjnych, które degradowałyby islam z pozycji religii państwowej.
A nie chcą?
Oczywiście, że chcą. Jednak oskarżanie Koptów o wykorzystywanie sytuacji postawi ich naprawdę w pozycji obywateli drugiej kategorii.
Drugi artykuł gwarantuje, że islam jest religią państwową, a wszystkie prawa, jakie w Egipcie obowiązują, wyrastają na gruncie praw wynikających właśnie z tej religii, czyli z szariatu. Ten artykuł sam w sobie zaprzecza sensowi tworzenia konstytucji, gdyż zawiera błędy logiczne i teologiczne. Według islamu muzułmanin to musi być osoba rozumna, a nie prawna. Jak wiadomo, Egipt nie jest osobą, tylko państwem, które nie może wypełniać pięciu filarów islamu. Prawo szariatu z założenia zaprzecza istnieniu innych praw obok niego, tak jak chociażby konstytucji. Chciałem podkreślić, że ta propozycja zmian to błąd językowy, logiczny, a nawet religijny. Jeśli teraz próbuje się wmówić całemu światu, że od dziś Egipt będzie państwem demokratycznym, to jest to bardzo niejasne. Pojęcie takie jak religia państwowa to dziwny "stwór", zarówno pod względem językowym, jak i teologicznym.
W międzyczasie wyszło na jaw, że w zamach w Aleksandrii mógło być zaangażowane egipskie MSW.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych posiadało swoje własne, tajne wojsko, które miało jasny cel – „zdyscyplinowanie“ Koptów. Zamach na kościół w Aleksandrii to "tylko" jedna z form działalności tej organizacji. W zamachu brało udział egipskie MSW, a winą próbowano obarczyć Al-Kaidę albo po prostu – grupę jakichś muzułmańskich terrorystów. Działania prokuratury są w tej sprawie dla mnie niejasne, jak dotąd nie znalazłem informacji, aby jakiekolwiek przesłuchania się rozpoczęły. Toczy się tylko postępowanie przeciw ministrom, ale w sprawach majątkowych, które, jak wiadomo, w Egipcie toczą się swoim własnym trybem – tzn. jeśli wobec kogoś toczy się postępowanie w jednej sprawie, to musi się ono zakończyć, aby można było go oskarżyć o kolejne przestępstwo; nie ma czegoś takiego jak kumulacja zarzutów. Zatem, jeśli oskarżamy ministra spraw wewnętrznych o “pranie” pieniędzy, to poczekamy, aż odbędzie on za to karę, by móc oskarżyć go o udział w masakrze w Aleksandrii. Powiedzmy, że będzie to trwało 10 lat - kto po takim czasie będzie jeszcze pamiętać o zamachu na kościół?

Istnienie takich oddziałów do „zdyscyplinowania“ Koptów wpisywało się w szerszy nurt dotychczasowej polityki względem chrześcijan w Egipcie?
Jestem przekonany, że nie tylko MSW miało takie prywatne, tajne oddziały wojska. Wiemy, że minister tego resortu był w stanie zrobić wszystko, czego tylko zażądał Mubarak, a on był silnym władcą, dostawał to, czego chciał i wszystko trzymał w ryzach. To nie były żadne jednostki istniejące umownie. One mają potwierdzenie swojego istnienia w oficjalnych dokumentach resortu. Odkąd wyszła na jaw informacja o udziale MSW w zamachu w Aleksandrii, nieustannie zadaję sobie pytanie, co zrobiły inne resorty, żeby również brać udział w tym “zdyscyplinowaniu” Koptów? Jestem przekonany, że także posiadały swój plan "zdyscyplinowania" Koptów i nie wahały się, by go wprowadzać w życie.
A jak Pan ocenia fakt, że poparcia Mubarakowi udzielił patriarcha Szenuda III?
Okazało się, że patriarcha kościoła ortodoksyjnego w Egipcie był zmuszony przez siły bezpieczeństwa do wydania komunikatu poparcia dla prezydenta. Doszło do takiego paradoksu, że reżim upadł, a patriarcha nadal popierał prezydenta. Ostatnio, 24 lutego zwierzchnicy wszystkich kościołów w Egipcie wydali wspólne oświadczenie poparcia rewolucji i zachęcające wszystkie grupy społeczne do aktywnego udziału w życiu politycznym kraju. Osobiście nigdy nie opowiadałem się za tym, żeby Kościół próbował zastąpić mi moje własne sumienie, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie narodowe. Patriarcha wyrażał swoją dezaprobatę dla protestów, tłumacząc to tym, że nie można wychodzić z kościoła, po Mszy świętej, na której modlono się w intencji ojca narodu (jest w liturgii specjalne wezwanie w intencji prezydenta), by potem przeciw niemu protestować. Jednak po rewolucji zauważono brak oficjalnego koptyjskiego głosu i wtedy niektórzy mówili, że dość mieszania się patriarchy w politykę, zwłaszcza, kiedy próbuje wywierać na chrześcijanach konkretne zachowania polityczne i społeczne.

Kilka dni temu, po raz pierwszy wojsko otworzyło ogień do ludności cywilnej. Ich celem stali się Koptowie…
Jestem wstrząśnięty tą informacją. Wojsko egipskie, które nigdy wcześniej nie strzelało do cywilów, zaatakowało klasztor p.w. biskupa Bishoya, który jest jednym z pierwszych klasztorów na świecie, a jego historia sięga IV wieku. Po zamieszkach, policja opuściła stanowiska, które wcześniej zajmowała, w wyniku czego mnisi musieli sami bronić bezcennego zabytku i miejsca kultu religijnego budując mur wokół klasztoru. Wojsko uważało, że to działanie jest nielegalne, szturmowało mur strzelając do zakonników i cywilów ostrą amunicją. Zraniono dwóch zakonników, a cztery osoby cywilne są w poważnym stanie. Najwyższa Rada Wojskowa, która trzyma teraz w Egipcie władzę, twierdzi, że nie zaatakowano klasztoru, a ludność cywilna nie była celem. Utrzymują za to, że chcieli tylko zabezpieczyć ten okalający klasztor mur, który ich zdaniem wzniesiono nielegalnie. Jednakże, zamieszczone w Internecie filmy pokazują, że oświadczenie Najwyższej Rady Wojskowej mija się z prawdą.
Koptowie nadal są celem w Egipcie?
W czasie zamieszek policja zniknęła z kraju na dwa tygodnie, i w tym czasie nie odnotowano żadnego ataku na jakiekolwiek kościoły, a wręcz przeciwnie – z mediów można się było dowiedzieć o muzułmanach, którzy ochraniali kościoły, o muzułmanach, którzy ochraniali księży katolickich na ulicy.
Tu bym polemizowała - znalazłam informacje o islamskiej masakrze dwóch koptyjskich rodzin w trakcie zamieszek.
Tak, istnieje plan dyscyplinowania Koptów, wydaje mi się, iż ten plan nadal jest wcielany w życie. Jednak zwykły muzułmanin, obywatel, sąsiad, kiedy zrozumiał istnienie planu, zaczął pomagać i solidaryzować się z Koptami. Niestety, 30 lat działalności reżimu przeciw Koptom zakorzeniło się w świadomości niektórych Egipcjan. Prezydent Sarkozy po zamachu w Aleksandrii nazwał sytuację, jaka dzieje się w Egipcie, czystkami religijnymi, i jestem przekonany, że jest w tym racja. Tak samo, jak jestem przekonany o tym, że w tych czystkach prócz MSW brały udział także inne departamenty. Dziś u władzy, nie tylko w wojsku, nadal są ludzie, których celem jest zdyscyplinowanie Koptów.
To co będzie dalej z Koptami?
Teraz, przede wszystkim, istnieje obawa o drugi artykuł konstytucji egispkiej, którego zniesienie ma stanowić o tym, czy Egipt stanie się demokratycznym państwem. Nowa konstytucja, która ma obowiązywać w Egipcie na co najmniej 50 następnych lat, bo taka jest, nazwijmy ją "żywotność" konstytucji, jeśli nie będzie zapewniać równości wszystkim obywatelom lub tego, że każda wspólnota religijna rządzi się własnymi prawami, istnieje obawa, że prawo szariatu będzie nami rządzić jeszcze przez długie lata, naprawdę nie wiadomo, co z nami będzie.

Możliwe, że władzę przejmą Bracia Muzułmanie?
Wyznaję taką teorię, że są takie organizacje, które w końcu zniszczą się same, i tak też, według mnie, będzie z Bractwem Muzułmańskim. Mają plany, by przekształcić się w partię polityczną. Jeśli Egipt w rzeczywistości stanie się państwem demokratycznym, to daję im osiem lat. Historia wielokrotnie potwierdzała tę tezę. W Polsce też kiedyś były dwie partie, "my" i "oni", albo "oni" i "my". W końcu któraś z nich zaczyna mieć przewagę, nigdy nikt nie ma władzy w pełni. Myślę, że Bractwo Muzułmańskie będzie miało taki sam problem. Teraz starają się grać wspólnie, ale za chwilę zaczną walczyć między sobą. Miejmy tylko nadzieję, że w Egipcie zapanuje demokracja.
Czy zmiany, jakie mają być wprowadzone w konstytucji, są niekorzystne dla chrześcijan?
Drugi artykuł jest ultrakonstytucyjny, nikt nie może go zmienić, bo jeśli tak się stanie, to tak, jakbyśmy powiedzieli, że państwo, w którym większość stanowią muzułmanie, prowadzi wojnę z islamem – to jest paradoks niesamowity.
Nowe państwo egipskie musi być uznane przez wszystkie państwa świata, aby zostało przyjęte do wspólnoty międzynarodowej jako państwo demokratyczne. Nie wiem, jak zostaną zaakceptowane takie pomysły na konstytucję. Osobiście tego nie akcpetuję i apeluje do sumień innych, by również tego nie tolerowali. Nie byłbym sobą, gdybym nie ostrzegł, że jeśli przymykamy oko na to, co dzieję się w Egipcie, to za 50, a może nawet 20 lat będziemy mieli to samo tutaj (tj. w Europie i w Polsce). Teraz swobodnie rozmawiamy, a za 20 lat może tak nie być.
Przez wiele lat panowało niepisane milczenie na temat tego, co dzieje się w Egipcie. "Przecież nic takiego się nie dzieje" – powtarzano. Dlatego pytam, czy nadal będziemy udawać, że naprawdę nic się nie dzieje?
Podczas gdy na naszych oczach rozgrywa się dramat…
Dowód dramatyzmu tej sytuacji mieliśmy kilka dni temu. Ale dramat ten będzie jeszcze większy, bo Najwyższa Rada Wojskowa utrzymuje, że nie posiada informacji na temat tego, kto zaatakował wczoraj klasztor. Rodzi się pytanie – czy my mamy wciąż tajne wojsko, które wcześniej miało "zdyscyplinować Koptów", czy może takie zachowania już na trwałe weszły w kulturę tego kraju? Kraju, który od ponad 30 lat traktuje Koptów jako zło konieczne, a obiekty chrześcijańskie są uważane za obelgę.
Po rewolucji i obaleniu Mubaraka wcale nie poprawiła się sytuacja chrześciajan w Egipcie…
Spotkałem się z już z opiniami ludzi, którzy twierdzą, że w Egipcie zaczęliśmy nowy, gorszy okres, niż za rządów Mubaraka. Twierdzą również, że trzeba przyznać, iż on faktycznie ochraniał Koptów. Coraz częściej słyszymy o agresji w stosunku do Koptów i do duchownych, jak to miało miejsce ostatnio w Asyut, gdzie zabito księdza oraz atakach na klasztory dokonywane przez oficjalną władzę.

Jakieś prognozy na przyszłość?
Nie jestem optymistą, nie chcę niczego przesądzać, dopóki nie będę widział konkretnych działań. Po pierwsze – zniesienia drugiego artykułu w konstytucji, tak, aby państwo było w pełni demokratyczne. Po drugie – zniesienia „znakowania“ chrześcijan w Egipcie. Jak w czasie II wojny światowej Żydzi nosili opaski z gwiazdą Dawida na rękach, tak ja mam teraz w dowodzie wpisane „chrześcijanin“ oraz specjalny format numeru pesel. W państwie, które ma być demokratyczne, ja wciąż jestem „oznakowany“. Jeśli to znakowanie zostanie zniesione, zauważę poprawę.
Ale trzeba pamiętać, że na czele komisji, która ma zająć się poprawą konstytucji, stoi osoba z Bractwa Muzułmańskiego. W skład komisji wchodzi także jeden reprezentant wybrany spośród Braci Muzułmańskich. Oficjalny reprezentant! A nie ma ani jednego reprezentanta spośród Koptów!
Według państwa Koptowie stanowią 12 proc. społeczeństwa, ale nie podaje się prawdziwej liczby chrześcijan. Po liczbie demonstantów, czy aresztowanych w czasie zamieszek, widać, że chrześcijan jest dużo więcej, może nawet 25 proc.
Zjednoczenie chrześcijan i muzułmanów było tylko chwilowe?
To jest dobre pytanie, trzeba tylko pamiętać, że zjednoczyliśmy się, gdyż mieliśmy wspólny cel obalenia skorumpowanego reżimu. Miejmy nadzieję, że to zjednoczenie będzie trwać nadal, bo dzięki rewolucji, która wybuchła 25 stycznia, wyłoniło się kilka prawd. Muzułmańscy Bracia nie mają aż tak dużych wpływów, jak obalona władza uważała. Świadczy o tym chociażby fakt, że to nie oni byli inicjatorami rewolucji, lecz młodzież na Facebooku. Natomiast teraz mają głos tylko ze względu na to, iż są grupą zorganizowaną. Jak również okazało się, iż uniwersytet Al-Azhar nie ma takich wpływów na społeczeństwo, jak sądzono. Kiedy kilkakrotnie nawoływał obywateli do powrotu do domu i nie demonstrownie na ulicach, nikt tych wezwań nie posłuchał. Wyszło na jaw także, iż dyskryminacja Koptów była zaplanowana przez organy państwowe. Co najważniejsze, Koptowie wyszli na ulice domagając się wolności, mimo iż kościół w tym czasie, z różnych powodów, popierał reżim Mubaraka.
Byłoby dobre dla Egiptu, aby zjednoczenie narodowe trwało nadal, jednak w najbliższej przyszłości czas pokaże, co będzie dalej.
Rozmawiała Marta Brzezińska
*Ashraf Benyamin - polsko-egipski dyrygent, urodził się w Egipcie. Studiował na Uniwersytecie Helwan w Kairze oraz Akademii Muzycznej w Poznaniu. Od wielu lat mieszka w Polsce.
(Słowa Ashrafa Benyamina o podziałach w Bractwie Muzułmańskim okazały się prorocze. Kilka dni po naszej rozmowie dotarliśmy do informacji, że młodsza frakcja Muzułmańskich Braci zamierza obalić starsze pokolenie organizacji. Domagają się od nich większej rzetelności [islamskiej'/> oraz demokratycznych wyborów. Na 17 marca planują większe demonstracje).
http://www.dostor.org/politics/egypt/11/february/28/37168
http://www.almasryalyoum.com/en/news/young-muslim-brothers-plan-17-march-revolt-against-group-leadership)
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

