Okazało się bowiem, że Jezus przyszedł „dla wszystkich”, a „zwłaszcza tych, którzy wierzą - tak jak on - w postęp” (by zacytować Środę). Problem polega tylko na tym, że akurat o tej wierze Jezusa nic nie wiemy. Nie ma o niej ani słowa w Ewangeliach czy Tradycji Kościoła. Jest sporo o Bogu, o nawróceniu, ale o postępie nie ma ani słowa.

 

Nic też nie ma w Ewangeliach o konwencji dotyczącej przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, ani o zakazie uboju rytualnego, a te dwie rzeczy mają szczególnie, zdaniem Środy, cieszyć Jezusa. - To dwa małe kroki ludzkości (polskiej) w kierunku wyznaczonym przez Jezusa przeciwnika przemocy wobec słabszych, ale to też dwa milowe kroki rządu, który deklarując potrzebę zmian i postępu, jednocześnie stara się za wszelką cenę być obrońcą siermiężnej i barbarzyńskiej tradycji – oznajmiało Środa.

 

Okazało się zatem, że niestety nawet w okresie Bożego Narodzenia Środa nie jest w stanie przemówić normalnym głosem, i nawet w tym czasie musi fałszować prawdę o Jezusie. Szkoda, ale nadzieja zawsze pozostaje.

 

TPT/Wyborcza.pl