Stojący na czele jednej z organizacji charytatywnych pastor Michael Clift wcale nie uważa, by cenzurowanie Bożego Narodzenia spowodowane było wrażliwością religijną. - To brak odwagi przyznania się do tego, czym naprawdę są te święta – stwierdził oburzony.

Samorządowcy Słonecznego Wybrzeża na świątecznych kartkach składają życzenia "sezonowe", "okazjonalne", "noworoczne". Ani słowa nie ma o Bożym Narodzeniu. - Wizją Rady jest Australia jako najbardziej zrównoważony kraj, żywy, zróżnicowany pod względem przekonań i kultury - napisali samorządowcy tłumacząc swoją decyzję.

Zdegustowany jest dziekan dekanatu Noosa ks. Mark Franklin. - To jakieś szaleństwo. Nie widzę sensu w wysyłaniu kartek ludziom i życzeniu im szczęśliwego lub wesołego czegokolwiek bez mówienia o Bożym Narodzeniu, bez którego nie byłoby świąt – powiedział lokalnemu dziennikowi "The Noosa Journal".

 

mm/Wiara.pl/Cathnews.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »