Wśród dokumentów z "Szafy Kiszczaka" znalazł się list, w którym jest opisane zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki. Jak podkreślał Kiszczak, aresztowanie księdza „nastąpiło bez zgody i wiedzy kierownictwa MSW”, a on sam „spowodował jego natychmiastowe uwolnienie”.
W liście Czesław Kiszczak pisząc do nieustalonej osoby podkreśla że „z gruntu nieprawdziwe są wszelkie sugestie, że MSW w sprawie zabójstwa ks.Popiełuszki usiłowało coś ukrywać, zacierać ślady”. Szef komunistycznej bezpieki przekonuje, że podległe mu służby próbowały aresztować wysokiego funkcjonariusza SB, który mógł wiedzieć o zatrzymaniu ks. Popiełuszki, jednak nie otrzymały zgody od prokuratora generalnego.
Jak stwierdza Kiszczak, „o uprowadzeniu księdza (nikt nie wiedział o zabójstwie) niezwłocznie poinformowano społeczeństwo, które domagało się informacji”. Zapewnia też, że przez 9 lat, od 1981 do 1990 roku gdy kierował MSW, wszystkie wnioski o aresztowanie księży załatwiał odmownie. Dodaje, że zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki przeżył „bardzo ciężko i nadal przeżywa, bo przecież dokonali to moi podwładni” – pisze.
W liście pojawia się też drastyczny opis zabójstwa. „13 X 1984 r. zabójcy rzucają dużym kamieniem w samochód księdza jadący z wielką szybkością, co mogło zakończyć się śmiercią, planują wyrzucenie go z pociągu. Od kilku dni gromadzili sznury, kije worki, kamienie” – napisał generał.
List nie ma daty, ale wymienione są w nim wydarzenia, które wskazują, że powstał po 2001 roku.
Innym dokumentem jest notatka ws. struktury i obsady departamentu IV MSW z 25 października 1984 r. (czyli krótko po zabójstwie księdza przez oficerów departamentu). Mowa w niej, że w departamencie pracuje 180 funkcjonariuszy, w tym 154 operacyjnych. Jako szef wydziału I, rozpoznającego „antypaństwową działalność wśród duchowieństwa Kościoła rzymskokatolickiego”, wymieniony jest kpt. Grzegorz Piotrowski (jeden z morderców księdza – dop. red.). Notatka opisuje zadania i obsadę wszystkich dziewięciu wydziałów.
W dokumentach udostępnionych przez IPN są też fragmenty maszynopisu książki dotyczącej Kiszczaka i materiały do jego biografii, przygotowywanej przez Jerzego Diatłowickiego. W jednej z rozmów z Kiszczakiem Diatłowicki pyta, czy jako szef MSW wszczął postępowanie wyjaśniające po tym, jak esbecy, w tym Piotrowski, podrzucili w 1983 r. amunicję, środki wybuchowe i ulotki do mieszkania ks. Popiełuszki (była to słynna „prowokacja na Chłodnej”, po której księdza na krótko aresztowano).
Kiszczak odparł: „Nie, nie jestem samobójcą!”. Dopytywany, czy tej sprawy nie polecił wyjaśnić Jaruzelski, Kiszczak odpowiedział:
„Jaruzelski też nie był samobójcą”. „Wasza reakcja sugeruje, że obaj podejrzewaliście, że za aresztowaniem Popiełuszki kryją się siły mocniejsze od was. A takie siły były chyba tylko w Moskwie” – skomentował Diatłowicki.
Kiszczak podkreślał, że aresztowanie księdza „nastąpiło bez zgody i wiedzy kierownictwa MSW”, a on sam „spowodował jego natychmiastowe uwolnienie”.
gb/IAR
