Co robić jeśli w cieniu 36°C a w domu jeszcze cieplej. Wystarczy leżeć i już się człowiek poci. Jak tu mówić o jakiejś robocie. Po dwudziestu pięciu latach w Afryce chyba już się nieco przyzwyczaiłem do tej codziennej gorączki i powolnego tempa. Człowiek nie świnia i do wszystkiego się przyzwyczai, tak mi mówiła moja babka, skądinąd bardzo pobożna niewiasta. Natura nas otaczająca sama też się adaptuje. Blisko ziemi znaczy chłodniej. Niziutkie chałupki, budki, chlewiki prawie. Nawet drzewa tu niskie choć rozłożyste, by dawać cień. Siadamy na niziutkich taborecikach, blisko ziemi. Na targu towary rozłożone zaraz na ziemi. Żywe albo suszone "mbinzo" czyli gąsienice walczą o miejsce na targowym klepisku z gnijącymi w cieple liśćmi manioku. Jedyny w postawie stojącej to ewentualny klient albo sprzedawca wody w foliowych woreczkach. Tego ostatniego zresztą bardziej słychać jak widać. O pir! Mela maj! (woda pitna, pij wodę).

W nocy jest przyjemniej, człowiek tak się nie poci. Wszystkie święta, obchody i tak zwane tutaj "manifestacje" odbywają się właśnie w nocy. Dużym powodzeniem cieszą się pogrzeby albo raczej czuwania przy machabeuszu. Wiele zespołów folkowych ale i też tzw. moderniści nie gardzą takim audytorium. W sytuacji, gdzie połowa ludzi śpi a druga jest na odlocie po wypaleniu joint'a niewielu reaguje na ewentualne fałsze. Byle głośno. Nieszczęście dla sąsiadów gdy, zespół zjawi się z dobrym nagłośnieniem (dzięki Bogu nie ma tego tutaj wiele). Nie wypada wtedy jednak mówić o ciszy nocnej. Bo niby po co. Aby przez nocny spoczynek nabrać sił do pracy w dzień ? He he he !! A w dzień 36°C i nawet muchom ciężko i nie latają. Popularnością cieszą się też "czuwania", zwłaszcza z soboty na niedziele. Te czuwania organizowane są przeważnie przez różnorakie "kościoły" i jeden Bóg wie ile tu tego jest. W większości z nich nie wiadomo o co chodzi. Ale jest głośno i jest muzyka i jest fajnie. I tak do rana. Przyjemny powiew nocny wyzwala talenty muzyczne, tancerskie. Brak oświetlenia. Nic dziwnego, ze młodzież płci obojga chętnie uczęszcza na takie ćwiczenia duchowe.
W ramach wspomnianej już wyżej adaptacji Kościół katolicki nie pozostaje w tyle. Jak rekolekcje to wieczorem i z muzyką, jak msza to najlepiej o północy i z dobrym nagłośnieniem. Szczególne miejsce to kampanie ewangelizacyjne. Jak nawracać, to przy dźwięku bębnów i gitar. Nie chcę tu sobie pluć do zupy, bo sam od wielu lat organizuję takie kampanie. Najpierw było w pojedynkę z malutkim głośnikiem. Od pewnego czasu z zespołem i nagłośnieniem typu "zrób to sam". Ale w istniejących warunkach nie jest źle.

W sierpniu zeszłego roku z księdzem Frankiem (on tez muzykant i fanatyk 2Tm*), moim zespołem i młodzieżą z misji St Amand "nawracaliśmy z muzyką" tych, którzy się dali nawrócić z okolicy. Na ulicy, a właściwie na placu, gdzie wśród śmieci, gra się w piłkę i handluje maniokiem rozstawiliśmy nasze nagłośnienie i "przeszkadzaliśmy" w nocnym spoczynku. Cały tydzień. Pierwszego dnia "obudził się" kościół tzw. przebudzeniowy (Eglise de réveille). Trochę poprzeszkadzali. Następnego dnia więc dowiozłem dodatkowe głośniki. Grzecznie poprosiłem ich (przez mikrofon) by przyszli posłuchać "naszej" ewangelii. Nie chcieli. Trudno, nikogo nie będziemy zmuszać do ekumenizmu... Dzwonu nie mieliśmy, trzeba było wiec dać trochę "czadu", by zrozumieli, ze "manifestacja" się zaczyna. Nie dali rady i skapitulowali. Tempo 120 i klocki w zęby, jak w pewnym starym filmie. Potem trochę uwielbienia już spokojniej i "mateja" czyli coś w rodzaju kazania interaktywnego. Ostatnie słowo w zdaniu albo sylabę podpowiadają słuchacze. Trudno spać w takich warunkach. W końcu modlitwa wstawiennicza. Pytanie za 10 zł - kto jest chory? Wszyscy!

Bezrobocie też jest rodzajem choroby. Kankry czyli po polsku osły z klasy też uważają się za chorych. Ale są też chorzy z prawdziwego zdarzenia. Brak pieniędzy, opieki zdrowotnej ze strony państwa a zwłaszcza codzienna bieda sprawia, że chorych jest dużo. Nie ma pieniędzy na lekarza, na leki, trzeba iść tam gdzie darmowo. Modlitwa jest za frant. Mój współbrat, uczony w Piśmie twierdzi, ze po naszej modlitwie głusi widzą a niewidomi słyszą ... Niech mu będzie. Są jednak prawdziwe świadectwa. Wielu też wraca do Kościoła. Chodzili po sektach w poszukiwaniu "libiki" czyli zbawienia albo uzdrowienia, co w języku lingala na jedno wychodzi. Takie rekolekcje wieczorne to cała frajda dla wszystkich mieszkańców okolicy a zwłaszcza dla tych najmłodszych. Ci ostatni tańczą dosłownie do upadłego. Niektórzy upadają ale z głodu. Nie samym chlebem jednak człowiek żyje ...

O. Andrzej Smołka SSCC
tekst z bloga http://sercaniebiali.pl/bez-kategorii/o-andrzej-smolka-w-kinshasa/
więcej zdjęć http://www.ssccpicpus.com/fotogallery.aspx?ln=fr&t=gens&y=2009&ctry=1
* 2Tm2,3 (zastępcza nazwa potoczna: Tymoteusz) - polska grupa muzyczna grająca muzykę rockową z przesłaniem chrześcijańskim (współczesną
muzykę chrześcijańską, CCM). Teksty zespołu w większości zostały zaczerpnięte z Biblii. Nazwa zespołu pochodzi od fragmentu Pisma Św. i stanowi oznaczenie 3 wersu z 2 rozdziału drugiego listu św. Pawła do Tymoteusza ("Bierz udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa").

