Wszystko zaczęło się w 1975 r. Villas była u szczytu sławy. Robiła furorę i pieniądze za oceanem. - Przyszło do mnie dwóch panów w ciemnych okularach. Powiedzieli, że będę opływała w luksusy - wspominała gwiazda.



- Obiecali mi dwa konta: w Londynie i Szwajcarii, luksusowe limuzyny z szoferem. W zamian miałam stać się agentem w Ameryce. Swoją urodą miałam przyciągać do siebie amerykańskich generałów, polityków...

 

Esbecy odwiedzali ją regularnie. Najpierw kusili ją wielkimi pieniędzmi i tytułem największej gwiazdy Polski Ludowej. - W końcu kiedy widzieli, że nic nie wskórają, oznajmili, że mnie zniszczą - opowiadała Villas.



I od tego czasu, jak twierdziła, wszystko w jej życiu zaczęło się psuć. Zniknęła z telewizji i radia. Nie mogła znaleźć pracy, nie pozwolono jej wyjechać za granicę. Ponoć to SB sfingowała włamanie do jej willi w podwarszawskiej Magdalence.



- Straciłam wtedy wszystko, co przywiozłam ze Stanów: futra, biżuterię, mój dom został zdewastowany. Zabrali też rolki z filmami z Las Vegas. Nigdy nie wróciłam na szczyty. To przez esbeków żyję teraz w nędzy - mówiła. I faktycznie, aż do 5 grudnia br., czyli dnia swojej śmierci, żyła w strasznych warunkach.

 

Villas w 2005 r. znalazła się na niesławnej liście Bronisława Wildsteina - liście osób współpracujących z bezpieką.

 

Wedle dokumentów zgromadzonych w IPN gwiazda współpracowała z SB w latach 1968-1973. Owa współpraca miała polegać na "przekazywaniu informacji o ciekawszych osobach wśród poznanych kontaktów towarzyskich i przypadkowych, które mają bezpośrednie lub pośrednie dotarcie do tajnych materiałów i informacji i pracują w administracji i ośrodkach naukowych w USA". Villas była rzeczywiście światową gwiazdą i smacznym kąskiem dla bezpieki. Prawdopodobnie nie dowiemy się o wszystkich dramatycznych okolicznościach tamtych lat.

 

PSaw/se.pl