Podczas unijnego szczytu w Brukseli państwa członkowskie zgodziły się na derogację dla Czech dotyczącą Karty Praw Podstawowych. Choć sam prezydent nie uczestniczył w spotkaniu, jego stanowisko wspierał premier państwa, Jan Fischer.

W ten sposób UE wyszła naprzeciw najbardziej znaczącemu żądaniu Vaclava Klausa. Ten z kolei stracił swój koronny argument przeciwko traktatowi lizbońskiemu. Nie wiadomo jednak, czy na pewno go podpisze – na pewno nie zrobi tego przed wydaniem wyroku w tej sprawie przez czeski Trybunał Konstytucyjny, który ma zapaść 3 listopada.

 

sks/Polska The Times

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »