Personel medyczny w belgijskim Uniwersytecie w Liege stwierdził, że mężczyzna został źle zdiagnozowany. Zdaniem neurologa dra Stevena Laureysa, który zajmował się przypadkiem Belga, aż 40 proc. przypadków zakwalifikowanych jako przebywających w stanie wegetatywnym, przejawia oznaki świadomości a błąd w diagnostyce przedłużającej się wegetatywnej śpiączki jest o wiele częstszy niż się wydaje.

To dr Laureys stwierdził, że mózg Houbena funkcjonuje prawie normalnie, dzięki czemu po 23 latach "niemego krzyku" pacjenta można było nawiązać z nim kontakt za pomocą odpowiedniej klawiatury.

Dla wielu osób wydarzenie to i wątpliwości, jakie pojawiły się na temat rzeczywistości wielu przypadkach wegetatywnej śpiączki, stało się okazją do walki o szacunek dla życia oraz poważniejszego i bardziej szczegółowego badania pacjentów w takich przypadkach. Przede wszystkim zaś przykład ten okazał się ważnym argumentem, by nie przestawać opiekować się i karmić osób w stanie wegetatywnej śpiączki.

Jednak nie wszyscy podzielają takie zdanie. Libertarianin i bioetyk Jacob M. Appel apeluje w "The Huffinton Post" o uśmiercanie osób w takim stanie:

- Jeśli wiara dr Laureys według której wielu pacjentów znajduje się w podobnym stanie [co Rom Houben, przyp. red.'/> zamknięcia, to te nieszczęścia mogą wręcz przeciwnie dostarczyć niespodziewanego/nieoczekiwanego argumentu do zaprzestania opieki. Jeszcze lepiej, być może te rzadkie okoliczności są tymi, wobec których aktywna eutanazja, bez przyzwolenia zainteresowanego, jest moralnie uzasadniona. Prosty fakt, że Houben cierpiał pewien rodzaj "tortury" podczas 23 lat powinien wystarczyć, by odłączyć go od aparatury.

Guy Kahane i Julian Suvalescu na łamach "Oxford Journal of Philosophy and Medicine" oświadczają, że Terri Schiavo i Eluana Englaro niczego nie czuły i że to ten fakt sprawił, że chciano pozbawić je życia. - Przynajmniej one już nie cierpią – napisali autorzy. -Jeśli one były naprawdę świadome, to horror bycia więźniami własnego ciała dostarcza argument o wiele mocniejszy na zakończenie ich cierpień. Wielu ludzi wolałoby skończyć swoje życie, jeśli spadło by ono poniżej pewnego poziomu – piszą Kahane i Suvalescu.

Co na to pacjent "uwięziony w swoim ciele"? - Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy mnie odkryli - stwierdził Houben, porozumiewający się za pomocą specjalnej klawiatury. - To było jak powtórne narodziny – dodał.

 

MaRo/Bioedge.org

Zobacz także:

Myśleli, że 23 lata był w śpiączce, a on cały czas krzyczał

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »