Uwielbienie tańcem "fikaniem nogami dla Jezusa"? - zdjęcie
14.04.15, 14:34Blog Myśli spod chustki

Uwielbienie tańcem "fikaniem nogami dla Jezusa"?

20

Dominika Krupińska na swoim blogu „myśli spod chustki” podaje krytyce formę modlitwy w Kościele ojców Jezuitów w Łodzi podczas Triduum Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, a także krakowskie uwielbienie „Taniec dla Jezusa”. Dziennikarce „Christianitas” nie podoba się „performance” oraz „impreza”, które według niej są infantylizacją kultury europejskiej.  Uwielbienie w wykonaniu łódzkiej wspólnoty Mocni w Duchu wpisuje w „kulturę zdziecinnienia” i filozofię „bawmy się”. Za jako jedyną formę dawania świadectwa swej wiary uznaje męczeńską śmierć w Afryce, czy Azji, a uwielbienie tańcem i śpiewem przez wspólnotę nazywa „bezustannym imprezowaniem wiecznych nastolatków”.

W dość wulgarny, obraźliwy i ironiczny sposób przedstawia swój pomysł na organizowanie tego typu uwielbień. Wygląda tak, jakby Krupińska nigdy nie doświadczyła tego, czym jest taka modlitwa.

 „Mam świeże, jeszcze nie zużyte propozycje dla organizatorów kolejnych eventów dla Jezusa — przecież żeby zabłysnąć i utrzymać na sobie uwagę gawiedzi, trzeba proponować ciągle coś nowego:

  • jedzenie pizzy (hotdogów, pierogów) na czas dla Jezusa,
  • taniec na rurze dla Jezusa,
  • mokre podkoszulki dla Jezusa,
  • zawody w kisielu dla Jezusa,
  • puszczanie megaserpentyn z dziesiątego piętra dla Jezusa,
  • konkurs „Ile osób wejdzie do malucha” dla Jezusa.

Dla odważnych:

  • streptease dla Jezusa,
  • picie piwa (lub nawet wódki, jeśli znajdzie się sponsor) dla Jezusa,
  • bekanie i pierdzenie dla Jezusa.”

Na portalu Facebook zorganizowano również „Protest przeciw sekularyzacji świętej litrugii.” Organizatorem akcji jest społeczność o nazwie „Jestem katolikiem – nie tańczę w kościele.”

„Wyraź jasny sprzeciw wobec tańców "liturgicznych", stosowaniu świeckich gatunków muzycznych na Mszy świętej oraz zamienianiu tekstów liturgicznych na niezgodne z Mszałem Rzymskim” – piszą organizatorzy.

W Kościele Katolickim cenię różnorodność. Jak czytamy w Pierwszym liście do Koryntian: „Ciało jest jedną całością, a składa się z wielu członków. Poszczególne zaś członki, chociaż jest ich wiele, tworzą to jedno ciało.”

Wierzymy w jeden Kościół, ale jednocześnie w owej jedności każdy może znaleźć swoje miejsce. Różnimy się i możemy mieć różne drogi modlitwy. Jedni będą potrafili skuteczniej skupić się medytując modlitwą różańcową, inni przy adoracji w ciszy Najświętszego Sakramentu, a jeszcze inni uwielbiając Boga śpiewem, a nawet tańcem. Oczywiście wszystkie metody jeśli tylko służą chwaleniu Boga, wypływają z otwartego serca i nie są jedynie „fikaniem nogami”, są dobre.

Katechizm Kościoła Katolickiego podaje, że uwielbienie jest „formą modlitwy, w której człowiek całkiem bezpośrednio uznaje, iż Bóg jest Bogiem” (KomKKK 556); „wysławia Go dla Niego samego, oddaje Mu chwałę nie ze względu na to, co On czyni, ale dlatego że ON JEST (…)Uwielbienie zespala inne formy modlitwy i zanosi je do Tego, który jest ich źródłem i celem” (KKK 2639).

Już sama Biblia uczy nas, że uwielbienie nie jest tylko rytuałem, ale pełnym radości świętowaniem Tego, że Bóg jest blisko nas. Znajdziemy fragmenty mówiące o formie uwielbienia:

  1. Śpiewanie: Psalm 98:5 „Grajcie Panu na cytrze i głośno śpiewajcie!”
  2. Klęczenie oraz pokłon: Psalm 95:6 Pójdźcie, pokłońmy się i padnijmy na twarz! Klęknijmy przed Panem, który nas uczynił!
  3. Stanie prosto: Nehemiasza 9:5 Powstańcie, błogosławcie Pana, waszego Boga, od wieku aż na wieki.
  4. Podnoszenie rąk: Psalm 134:2 Podnoście ręce ku świątyni i błogosławcie Pana!
  5. Klaskanie i krzyczenie: Psalm 47:2 Wszystkie narody, klaskajcie w dłonie! Wykrzykujcie Bogu głosem radosnym
  6. Tańczenie: Psalm 149:3 Niechaj w pląsach chwalą imię jego, Niech grają mu na bębnie i na cytrze
  7. Grę na instrumentach muzycznych: II Samuela 6:5 Dawid zaś i cały dom Izraela tańczyli i grali z całej siły przed Panem na różnego rodzaju instrumentach z cyprysowego drzewa, na cytrach, harfach, fletach, bębnach, dzwonkach i cymbałach.

Sam papież Franciszek mówił o modlitwie uwielbienia:

„Wielu mówi: «O, to jest dla tych z Odnowy w Duchu Świętym, nie dla wszystkich chrześcijan!» – mówił Papież. – Nie, modlitwa uwielbienia to modlitwa chrześcijańska dla nas wszystkich! Podczas Mszy, każdego dnia, gdy śpiewamy Święty, święty… To właśnie jest modlitwa uwielbienia: chwalimy Boga, bo jest wielki. I mówimy Mu piękne rzeczy, bo tak to czujemy. Ktoś powie: «A ja tak nie mogę. Ja muszę…». No dobra, umiesz krzyczeć, gdy twoja drużyna strzeli gola, a nie umiesz wyśpiewać chwały Panu? Nie umiesz trochę rozluźnić swojej powściągliwości, by to wyśpiewać? Wychwalanie Pana jest całkowicie bezinteresowne! Nie prosimy, nie dziękujemy: wielbimy!”.

Ostrzegał przed powściągliwym formalizmem w modlitwie. Przywołał za przykład takiej postawy - córkę Saula Mikal, która wzgardziła swoim mężem Dawidem za jego taniec przed Arką Bożą.

„Zadaję sobie pytanie, ileż razy my pogardzamy w sercu ludźmi dobrymi, którzy chwalą Boga jak umieją, spontanicznie, bo nie są wykształceni, nie przestrzegają formalnych zasad? – mówił dalej Ojciec Święty. – I spotykają się ze wzgardą. A Biblia mówi, że Mikal pozostała przez całe życie bezdzietna przez to. Co chce tutaj powiedzieć Słowo Boże? Że radość, modlitwa uwielbienia czyni nas płodnymi! Sara tańczyła w wielkim momencie swojej płodności w wieku dziewięćdziesięciu lat! Płodność, którą daje wychwalanie Pana, i bezinteresowność uwielbiania Pana. Ten mężczyzna czy ta kobieta, którzy wielbią Pana, którzy modlą się chwaląc Pana, którzy czują radość gdy odmawiają Chwała na wysokości, którzy radują się gdy śpiewają Święty, święty podczas Mszy, to mężczyzna czy kobieta płodni”.

Oczywiście, że należy ze wszystkim uważać. Stąd prócz modlitwy tańcem, ważna jest formacja duchowa, spowiedź, Eucharystia i modlitwa w ciszy. Nie oznacza to jednak, żeby wyrażanie radości ze Zmartwychwstania nie móc okazywać poprzez taniec uwielbienia.

W końcu sam papież Franciszek zauważył, że chorobą chrześcijan jest obawa przed radością. „Chrześcijanin musi się radować”, bo cóż jest ważniejszego od tego, że Zmartwychwstały Chrystus jest z nami? Oby ludzie tacy jak dr Dominika Krupińska, nie bali się rozradować z tego powodu! Kto wie, może wspólnie „zatańczymy Panu”?

Karolina Zaremba/Radiowatykańskie/ Otwarteniebo24.pl/ Myslispodchustki.blogspot.com

Komentarze (20):

anonim2015.04.14 14:59
Pani Dominika nazywa się Krupińska, nie Grupińska. Reszta wywodu tyle samo warta, co rzetelność w podaniu personaliów adwersarza.
anonim2015.04.14 15:02
Wygląda tak, jakby Grupińska nigdy nie doświadczyła tego, czym jest taka modlitwa--------no, nie doświadczyła , ona z tych faryzeuszów co się gorszyli uzdrowieniem w szabat, potrzebuje naszej modlitwy, bo brak radości ją zabija!
anonim2015.04.14 15:06
super droga do ośmieszania Kościoła. Ogarnijcie się - zwykli ludzie szydzą z takiej bzdury, mało rzeczy tak odpycha od Kościoła jak śmieszność.
anonim2015.04.14 15:17
No to jak w końcu, tańczyć czy nie tańczyć? Co brzmi poważniej „Jestem katolikiem – nie tańczę dla Jezusa” czy "Pląsam dla Jezusa"? W może zachowawczo "Stoję prosto dla Jezusa"?
anonim2015.04.14 15:28
Mimo upływu 2000 lat faryzeizm dzisiaj ma się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej----a ma się nie tylko lepiej ale caaałkiem bardzo dobrze
anonim2015.04.14 15:53
Jestem za myślami, które 'wyszły spod chustki'. Msza św. jest spotkaniem z Bogiem, Jezusem Chrystusem. Próba jeszcze 'większego uatrakcyjnienia' tego wydarzenia jest według mnie upokarzająca dla Boskiego Gościa, który sam chce działać w naszych sercach, a nasze działania zdają się czasami być nie na miejscu.
anonim2015.04.14 15:58
taaa Króla Dawida własna żona wyśmiała, jak tańczył przed Arką Przymierza... no to i "katoliczka" z niej przykład wzięła. wiadomo, że Fronda to portal zdominowany przez Tradsów i Ateuszy. jedni na tańcu w kościele wszystkie psy powieszą, a drudzy będą brechtać, jak się katole gryzą wzajemnie...
anonim2015.04.14 16:55
1. Dr Krupińska (przez "K"). Na szczęście błąd poprawiony. 2. Pani Zaremba nie odróżnia modlitwy prywatnej (w czasie której można robić co się jej żywnie podoba, tańczyć też) od modlitwy publicznej, w imieniu Kościoła świętego (Msza Święta, Liturgia Godzin). Polecam KKK 1135-1199 + dokumenty Soboru Watykańskiego II, wprowadzenie do Mszału itp. 3. Pani Zaremba i niektórzy moi przedmówcy wyraźnie nie rozumieją, że te "faryzejskie" przepisy są właśnie po to, by: a) budować wspólnotę (przez jednorodność gestów); b) nie narażać Mszy Świętej na to, że stanie się jakimś koncertem. 4. Panie wiesiekadam - "faryzeusz" to ten, co przestrzega przepisów, a nie wie już, po co one są. Pani Krupińska dobrze wie, zapewniam (przynajmniej z racji jej wykształcenia teologicznego). 5. Taki cytacik z Dzienniczka św. s. Faustyny: "Największe dzieła w oczach Moich są bez znaczenia, jeżeli są samowolne; a często są niezgodne z wolą Moją i zasługują raczej na karę, a nie na nagrodę". Wnioski wyciągnijcie sami.
anonim2015.04.14 17:28
robienie bajzlu w Domu Bożym
anonim2015.04.14 19:13
Jak robią to z uwielbieniem dla Pana to wspaniale.
anonim2015.04.14 20:05
bartos ; możesz pisać po prostu wiesiekadam itd, Pan jest jeden , to Jezus, co do znajomości przepisów, przez Panią teolog, to masz rację, on zna przepisy ale nie rozumie miłości, a w końcu przepisy w obecnym kształcie też wprowadzili po części "faryzeusze" , stąd w naszych Eucharystiach brak radości.katolik po przyjęciu Jezusa w Eucharystii wraca śmiertelnie poważny, wręcz smutny do ławki, czy gdzie tam. Zastanów się, przemyśl. Pozdrawiam w Panu.
anonim2015.04.14 20:07
bartos ; w uzupełnieniu: czy pełna miłości i wiary osoba tak się wyraża: jedzenie pizzy (hotdogów, pierogów) na czas dla Jezusa, taniec na rurze dla Jezusa, mokre podkoszulki dla Jezusa, zawody w kisielu dla Jezusa, puszczanie megaserpentyn z dziesiątego piętra dla Jezusa, konkurs „Ile osób wejdzie do malucha” dla Jezusa. streptease dla Jezusa, picie piwa (lub nawet wódki, jeśli znajdzie się sponsor) dla Jezusa, bekanie i pierdzenie dla Jezusa.” Zapewniam Ciebie , jak zasiądziesz przed Panem, On sam Ci odpowie.
anonim2015.04.14 20:29
Myślę, że gdyby wyłuskać i policzyć statystycznie cytaty z Biblii więcej byłoby tych za powagą i smutkiem niż radością (w tych przedstawionych jest tylko jeden o radości). Jest coś takiego jak smak chrześcijaństwa i zdecydowanie bliżej - wg mnie - mu do powagi i tragizmu niż komedii i śmiechu. Co nie znaczy, że pewna kulturowa i pokoleniowa elastyczność nie jest możliwa. Ale: Ewangeliści nie przedstawiają Chrystusa nigdy jako śmiejącego się, więcej, nie ma chyba takiej sceny w NT, która pobudza do śmiechu. Gdy czytamy o Jego Męce, trwodze w Getsemanii, które są przecież w centrum przekazu NT porusza nas ich dramatyczność. Pascal pisał pięknie: Jésus sera en agonie jusqu'à la fin du monde: il ne faut pas dormir pendant ce temps-là. I to nie jest tylko literacki chwyt a rzeczywistość nieustającej Ofiary uobecnianej w mszy św. Czy w obliczu tego przystoi fikanie koziołków? Nawet Zmartwychwstanie, jak podają Ewangelie budzi wiele trwogi. Czemu? Może dlatego, że ono uzmysławia, że życie tu i teraz jest walką o wszystko, gdzie liczy się każdy gest, który może nas prowadzić do wiecznego szczęścia albo niekończących się cierpień. Jest na poważnie. Dlatego na radość trzeba uważać, bo rzeczywiście często staje się ona jedynie spłycającą, infantylną wesołkowatością, która przesłania znaczenie naszego życia, naszych wyborów. Tym bardziej, że żyjemy w czasach, gdy uczciwie rzecz biorąc nie ma wielu powodów do śmiechu. Wobec tych wszystkich cytatów papieża warto przypomnieć Pana Jezusa: "Blogosławieni, którzy się smucą" Czy chcemy, czy nie chcemy chrześcijaństwo to raczej dramat niż komedia.
anonim2015.04.14 21:18
"przepisy w obecnym kształcie też wprowadzili po części "faryzeusze" Czyli lepsze były te "przedsoborowe"? Witam w klubie ;) A na poważnie - faktem jest, że Bugnini i spółka najlepsi w tej kwestii nie byli. Jednak ten mszał jakoś (luźno, bo luźno, ale jednak) trzyma się 2000 lat tradycji liturgicznej Kościoła. Więc dobrze się go trzymać. Zwłaszcza że niektóre przepisy powołują się na zalecenia Soboru Watykańskiego II (przy okazji polecam przeczytanie Sacrosanctum Concilium). "katolik po przyjęciu Jezusa w Eucharystii wraca śmiertelnie poważny, wręcz smutny do ławki, czy gdzie tam." Nie wiem, za kogo mówisz, ale wielu jest po prostu już skupionych na modlitwie (a przynajmniej próbuje). Nie muszą się przecież od razu uśmiechać od ucha do ucha :) Co do tych "propozycji" p. Krupińskej - to jest po prostu widoczny znak bezsilności wobec problemu. Bo nadużycia liturgiczne są praktycznie wszędzie. Niewiele jest już miejsc, gdzie Msza jest odprawiana zgodnie z przepisami i miłością (bo jedno drugiego nie wyklucza). Na dodatek zwracanie uwagi (prywatne czy publiczne) już nic nie pomaga, najwyżej proboszcz/biskup powie "czepiasz się", "nie bądźmy świętsi od papieża" itd. A potem zdziwienie, że coraz mniej ludzi chodzi do kościoła. Jak kapłani wyraźnie nie szanują tego, co najświętsze, to jak mają zwykli wierni? Coraz częściej słychać u nas (!) o profanacji Najśw. Sakramentu (ostatnio w Gdyni). Ale cóż, skoro Msza musi być fajna i milusińska... Tylko obawiam się (ba, jestem pewien), że to do Kościoła nikogo nie przyprowadzi. Gorzej - będzie tak, jak Sztaudynger pisał: "mistyk wystygł, wynik - cynik". I to wszystko przez kapłanów. Bo sami nie uszanowali Boga, tylko zachowywali się jak brooklińska rada Żydów z piosenki Kazika. Za to ich też Pan Bóg osądzi. Nie chciałbym być w ich skórze.
anonim2015.04.14 21:34
Pamiętajmy że w kościół to przede wszystkim świątynia, miejsce gdzie spotykamy Pana Boga. Według mnie w pierwszej kolejności musi zachowana być powaga tego miejsca. Jeśli ktoś chce wielbić Boga tańcem niech czyni to poza świątynią. Poza tym taniec bardziej pasuje do sabatu czarownic a nie do kościoła.
anonim2015.04.14 22:22
To, co odstawiła wspólnota łapiduchów z Łodzi to zwykła ordynarna profanacja Najświętszej Ofiary.
anonim2015.04.14 22:23
Zwolennikom kretyńskie banalizacji liturgii polecam zapoznanie się ze stanowiska kard. Francisa Arinze, który wyraził się jasno: w Europie i Ameryce nie ma miejsca na taniec w liturgii.
anonim2015.04.15 13:42
Typowe. Podrygiwania na Golgocie. Warto może przeprowadzić katechezy na temat tego co dzieje się w czasie Mszy św. Ciekawe, że Pismo Św. nie mówi ni słowa o pląsach dla Jezusa. Nie ma ich w czasie Ostatniej Wieczerzy, Ukrzyżowania, ani nawet po Zmartwychwstaniu. Nie ma tańca Apostołów ani niewiast nad pustym grobem. Apostołowie powinni pierwsi szaleć, a jednak tego nie zrobili. Cóż, ta postępowość współczesnych wynika z braku poczucia sacrum. Do tańca jest łąka i salka parafialna. tam można poskakać, pokręcić pupą i chwalić Pana Tańcem. Na chwałę Bożą można też pomóc mamie w przygotowaniu obiadu i obrać ziemniaki, albo posprzątać pokój.
anonim2015.04.17 1:38
Każdy manipuluje jak może. W domu lub nawet w miejscu publicznym pani Zaremba może się modlić i uwielbiać jakkolwiek chce - na głowie, tańcząc breakdance'a albo wykonując jakąś czynność jednocześnie. W kościele musi przestrzegać przepisów liturgii, norm liturgicznych. Koniec i basta.
anonim2015.04.17 10:00
Przeciąganie granicy spowoduje tylko coraz większe rozprężenie, wypaczenia i dziwność co jest raczej domeną ojca kłamstwa. Zabrałem kiedyś najbliższe mi osoby na jedno uwielbienie (wówczas nie widziałem żadnego! problemu w pląsach przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, w najdziwniejszych pozycjach jakie mi się nasuwały na myśl). Ich reakcja była taka: To jakaś sekta, czy co?! Wtedy byłem zdziwiony, zaszokowany... no bo jak można nie rozumieć "miłości" do Boga wyrażonej tańcem... a, że dużo tam było zgiełku, nienormalności to jakoś nie widziałem. Z czasem wątpliwości nie dawały mi spokoju, aż doszedłem do wniosku, że takie "nowe" formy to cwany trik wroga Kościoła. Zielonoświątkowcy wprowadzili do Nas praktyki pozbawione świętego dostojeństwa, powagi, czci. W zamian wepchnięto nam podrygi, wymieszanie sacrum z profanum (niekiedy naprawdę dochodzi do profanacji i bluźnierstw) i budowanie dominujących jednostek świeckich liderów - niekiedy ich słowa są ważniejsze niż Księży, a nawet Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. W Piśmie Świętym w momencie gdy Piotr pouczał Jezusa usłyszał NAGANE, a co dopiero osoba świecka ustawiająca Księdza pod ścianą i zmieniająca porządek Mszy Świętej wyznaczony pouczeniem Ducha Świętego. To jakaś plaga fałszywych proroków i wydumanych z palca praktyk opartych na nich. Ostrożności nigdy dość: Wystrzegaj się wszystkiego co ma choćby pozór zła. W tym przypadku pozornym złem będzie wystawianie Kościoła na śmieszność, obawa profanacji (byłem świadkiem gdy podczas "tańców uwielbienia" pewna osoba prawie uderzyła głową w Tabernaculum - tak nas wówczas ponosiło), wyszydzanie właściwej drogi do świętości (Sakramenty Święte) poprzez szydzenie ze Spowiedzi Świętej, obrażanie Matki Bożej, obcowania Świętych... Katolików dopadła plaga protestanckiej mentalności. Kiedy? Czyżby winna jest nadmierna otwartość na wypaczenia wypromowane przez tzw. Odnowy, będące nie inaczej protestanckiego pochodzenia?! Przypominam, że Duch Święty nie może być sprzeczny sam ze sobą. Naucza w jeden konkretny sposób. Protestanckie odłamy są odłączone od asystencji Ducha Świętego, a więc czerpanie z ich pomysłów przypomina minione już (na szczęście!) zaproszenie przez Benedyktynów z Tyńca mnichów buddyjskich w celu nauczenia ich medytowania. Szaleństwo?!