„Alicji Tysiąc lekarze odmówili aborcji, choć dowiedziała się, że poród może zagrozić jej utratą wzroku” - napisała GW w tekście o moim procesie. I w tym zdaniu zawarta jest istota problemu. Otóż jeśli to poród, a nie ciąża zagrażał utratą wzroku (a dokładnie to wynika z całej dokumentacji dotyczącej tamtej sprawy) to istniało prawne (bo oczywiście nie moralne) wskazanie do cesarskiego cięcia. Nie było go natomiast do zabicia dziecka. Tak zresztą odmowę aborcji uzasadniali eksperci. O tym trzeba pamiętać, gdy dyskutuje się o tej sprawie. Dobrze, że - pewnie przez przypadek - GW napisała prawdę. Szkoda tylko, że nie wyciąga z tego wniosków. Ale może zbyt wiele od niej oczekuję.
Tomasz P. Terlikowski
