Oto co napisała potrzebująca matka: Cena za życie mojego synka to ponad trzysta tysięcy złotych. Tyle potrzeba, żeby urodził się w ośrodku kardiochirurgicznym, gdzie po porodzie od razu trafi na stół operacyjny, by jego serce dalej mogło bić. Datę porodu wyznaczono na 7 grudnia.
Do tego czasu musimy zebrać kwotę, która jest astronomiczna. Chce mi się krzyczeć, bo Staś może żyć, ale jego życie zależy od pieniędzy, których nie mamy. Jedno dziecko już straciliśmy, zanim jeszcze zdążyło przyjść na świat… Nie wyobrażam sobie, że to samo może stać się ze Stasiem. Dlatego błagam o pomoc, o to, żeby uratować mojego synka.
Przeżywam dramat, bo kocham moje dziecko, kocham je z całych sił, dlatego walczę o jego życie. Tyle mówi się teraz o dzieciach nienarodzonych, ale my w walce o życie Stasia jesteśmy pozostawieni sami sobie - 7 grudnia muszę już być w szpitalu w Munster, do tego czasu musimy wpłacić potrzebną kwotę, a skąd ją wziąć?! Nie ma możliwości, abym urodziła w Polsce, a Staś tuż po porodzie został przetransportowany do Niemiec. To byłoby zbyt niebezpieczne. - dodała
Na koniec mama Stasia prosi nas wszystkich o pomoc słowami:
Każdego dnia modlę się o to, by zamiast tragicznej, móc przekazać rodzinie wiadomość szczęśliwą, że Staś JEST, że ŻYJE, że rośnie, bryka, budzi nas sto razy w ciągu nocy na karmienie i ani myśli spać, jak każdy zdrowy noworodek. Modlę się, żeby po prostu z nami był. Ani przez chwilę nie zwątpiłam w sens ratowania go, bo wiem, że może żyć jak inni. Dzieci z hipoplazją lewej komory normalnie żyją, nie odbiegają w rozwoju od rówieśników. Po prostu szybciej się męczą. Bardzo prosimy o pomoc w wypełnieniu Stasiowej połowy serduszka wsparciem, wiarą i miłością. Prosimy, pomóżcie nam ratować nasze dziecko.
Niekoniecznie musimy przelewać pieniądze potrzebującej matce. Jednak zawsze możemy pomóc chociażby udostępniając tego posta dalej.
Do dzieła!
https://www.siepomaga.pl/staslenda - TUTAJ WIĘCEJ SZCZEGÓŁÓW
TZW/Fronda.pl
