Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy. (Z 1. rozdz. Ewangelii wg św. Marka)
Nikt nie ma wątpliwości, że Jezus miał ważną misję do spełnienia. Czytając Ewangelię bez trudu dostrzeżemy, że raz po raz potrafi On jednak zejść tłumowi z oczu, aby oddać się modlitwie, usuwa się, aby również odpocząć. To ważny element Jego nauczania, Jego przekazu dla nas. Ale to też pytanie: czy sądzimy, że wszystko zależy tylko od nas i dlatego zamierzamy tylko działać? Czy wierzymy, że najwięcej zależy od Boga i chronimy w sercu pragnienie przebywania z Nim sam na sam? Czy także poprzez odpoczynek przy Bogu jesteśmy gotowi naśladować Jezusa?
Dzisiejsze czytania liturgiczne: Job 7, 1-4. 6-7; 1 Kor 9, 16-19. 22-23; Mk 1, 29-39
O. Szymon Hiżycki OSB, opat tyniecki | Mądrość Ojców Pustyni
