Parytet nie obejmie wyborów do Senatu i do rad gmin do 20 tys. mieszkańców, bo tam jest ordynacja większościowa. Autorzy projektu pod przewodnictwem prof. Magdaleny Środy chcą, by "liczba kobiet na listach nie mogła być mniejsza niż liczba mężczyzn" - podaje "Gazeta Wyborcza". Na listach z nieparzystą liczbą kandydatów w przewadze miałyby być kobiety.

Za niedotrzymanie parytetu nie będzie sankcji finansowych. Jedyną karą ma być niezarejestrowanie listy, ale komitet będzie mógł się odwołać od tej decyzji – przewiduje projekt ustawy o parytecie.

Po wakacjach przedstawicielki Kongresu Kobiet zaczną zbierać podpisy pod projektem. Muszą ich zebrać 100 tys. Mają zamiar złożyć projekt w Sejmie przed końcem roku.

Za jego wprowadzeniem opowiedzieli się dotąd prezydent Lech Kaczyński i szef SLD Grzegorz Napieralski. Przeciw jest PSL, PiS nie podjął decyzji. Premier Donald Tusk proponuje, by to do liderów poszczególnych partii należały decyzje w kwestii parytetów.

AJ/GW

 

Zobacz także:

Premier i prezydent popierają parytety

Prezydent popiera "specjalne" traktowanie kobiet

Sierakowski: Nie chcesz parytetów - jesteś jak kolaborantka

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »