We Lwowie ukończył gimnazjum i studia filozoficzne na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Walczył w AK. Po wojnie odmówił przyjęcia zawodu nauczyciela, by nie przykładać ręki do komunistycznej indoktrynacji uczniów. Na utrzymaniu miał żonę i piątkę dzieci, mimo to, poprzestał na etacie księgowego. Wolał dorabiać hodując kury i zajmując się ogrodnictwem.
Do końca nie pogodził się z podporządkowaniem Polski Sowietom. Niezadowolony ze skutków swojej działalności konspiracyjnej doszedł do przekonania, że sumienia rodaków może obudzić jedynie radykalny czyn. Impulsem stała się dla niego inwazja Związku Sowieckiego na Czechosłowację w 1968 roku, w której wzięło udział wojsko PRL.
8 września na warszawskim Stadionie Dziesięciolecia oblał się rozpuszczalnikiem i podpalił. Wcześniej w tłum rzucił ulotki. Krzyczał: „Protestuję" oraz „Niech żyje wolna Polska". Cztery dni później zmarł w szpitalu. Przed śmiercią nagrał wstrząsający apel: „Usłyszcie mój krzyk, krzyk szarego, zwyczajnego człowieka, syna narodu, który własną i cudzą wolność ukochał ponad wszystko, ponad własne życie, opamiętajcie się!".
[video:http://www.youtube.com/watch?v=yK0NHGLHZ6c'/>
W 1991 roku, Polacy usłyszeli o Siwcu dzięki filmowi „Usłyszcie mój krzyk" Macieja Drygasa. W 2003 roku Siwiec pośmiertnie został uhonorowany Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (rodzina odmówiła przyjęcia odznaczenia od prezydenta Kwaśniewskiego). Otrzymał też najwyższe odznaczenia państwowe Czech i Słowacji. W piątek Sejm RP uczcił pamięć Siwca, nazywając go bohaterem trzech narodów.
JaLu/Rz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

