Stany Zjednoczone są bliskie uruchomienia tarczy antyrakietowej nad Europą południową w ramach wspierania obrony regionalnej w obliczu zagrożenia rakietowego ze strony Iranu. Instalacja radarów pasma X dalekiego zasięgu uruchomi pierwszą fazę tarczy, która zacznie działać w przyszłym roku.

We wrześniu 2009 roku prezydent USA Barack Obama odstąpił od projektu tarczy antyrakietowej, za którym optował jego poprzednik George W. Bush. Chodziło o potężny radar zainstalowany w Republice Czeskiej i 10 rakietowych pocisków antybalistycznych, które stanęłyby w Polsce do 2013 roku. Plan tarczy doprowadził do wściekłości Rosję, która nazwała go zagrożeniem bezpieczeństwa tuż za progiem, choć Waszyngton upierał się, że jego celem było odparcie potencjalnych rakiet dalekiego zasięgu z Iranu.

Jednak według „Washington Post” plan ochrony Europy południowej przed rakietami nadal jest wdrażany. Według raportu armia USA pracuje również z Izraelem i sprzymierzeńcami w Zatoce Perskiej nad zbudowaniem i poprawą własnych możliwości obrony antyrakietowej. Stany Zjednoczone zainstalowały naziemną stację radarową w 2008 roku i szukają miejsca na drugą w arabskim kraju na obszarze zatokowym. Radary zapewnią decydujące wczesne ostrzeganie o wszelkich wystrzałach z Iranu.

Systemy obrony antyrakietowej w Europie, Izraelu i w Zatoce są odrębne pod względem technicznym i znajdują się w różnych fazach rozwoju. Wszystkie one są jednak zaprojektowane tak, by można było podłączyć je do systemu dowodzenia zarządzanego przez armię Stanów lub z jej udziałem. Izraelski radar jest obsługiwany przez personel z USA i dostarcza już informacji amerykańskiej marynarce wojennej na Morzu Śródziemnym.

MJ/Ynetnews.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »