W Stanach Zjednoczonych toczy się bitwa o publiczną edukację, która „zaogniła się w ostatnich miesiącach, gdy rodzice nieustannie stawiają opór indoktrynacji LGBT, krytycznej teorii rasy i innym skrajnie lewicowym wpływom, która zakradły się do klas” w całym kraju. Tymczasem w amerykańskim systemie szkolnym dokonuje się weryfikacji przyszłych nauczycieli poprzez sprawdzanie ich poglądów i zgodności z lewicowymi trendami.

Nie chodzi o eliminację z systemu edukacji nauczycieli o skrajnych i groźnych poglądach lewicowych, jak można byłoby się spodziewać jeszcze jakiś czas temu, ale o zatrudnianie takich, którzy akceptują ideologię LGBT czy teorie o „systemowym rasizmie”. Około 500 okręgów szkolnych w USA zatrudniło firmę Nimble, specjalizującą się w rekrutacji nauczycieli, „która stosuje sztuczną inteligencję do określenia kompetencji kulturowej” kandydatów w czasie rozmów kwalifikacyjnych.

Tak zwana „kompetencja kulturowa” jest traktowana przez okręgi szkolne priorytetowo i „często odnosi się do akceptacji ideologii LGBT oraz teorii o systemowym rasizmie”. Po demonstracjach i gwałtownych zamieszkach marksistowskiego Black Lives Matter zaczęto zwłaszcza zwiększać nacisk na kwestie rasowe.

Jak stwierdziła Lauren Dachille, dyrektor generalna Nimble: „Teraz, kiedy staliśmy się bardziej świadomi koncepcji antyrasizmu i być może odrobinę bardziej przebudzeni (woke) jako kultura, myślę, że okręgi zaczęły podkreślać te kwestie nieco bardziej”. Na przykład dla okręgu szkolnego z Indianapolis, który zatrudnił Nimble, istotne jest, by sprawdzano poglądy kandydatów na temat rasy. Odrzucani są kandydaci o „deficytowym nastawieniu” co do mniejszości czy uczniów o niskich dochodach.

Aby uświadomić sobie, co oznacza w tym przypadku „antyrasizm”, trzeba wiedzieć, że w tak pojmowanej „edukacji” jest on przypisywaniem skłonności rasistowskich białym, jako cechy typowej dla ich natury. A zatem w rzeczywistości oznacza to tworzenie systemu o charakterze... rasistowskim, w którym kandydaci nie akceptujący tego poglądu są utrącani jako potencjalni nauczyciele.

Raymond Wolfe z „Life Site News” podaje przykładowe pytania, jakie z kolei stawia kandydatom „największy okręg szkolny z Maryland”: „Jak wdrażasz różnorodność płciową i różne pochodzenie rasowe i kulturowe swoich studentów i rodzin w swoje codzienne nauczanie i środowisko sali lekcyjnej?” „Jak gwarantujesz, by wyniki ucznia nie były przewidywalne z powodu rasy, tożsamości etnicznej, kultury, płci czy orientacji seksualnej?”

Na szczęście jest nadzieja na odwrócenie trendu i tego typu pomysłów, gdyż reagują rodzice. W ubiegłym miesiącu, jak podaje Wolfe, setki rad szkolnych w USA zostały opanowane przez kandydatów, którzy popierają opór rodziców przeciwko lewicowej indoktrynacji. W ten sposób postępowi członkowie rad stracili panowanie nad nimi na obszarach skłaniających się zazwyczaj ku Demokratom.

 

jjf/LifeSiteNews.com