Wzniesiony dla uczczenia pamięci amerykańskich weteranów ponaddwumetrowy krzyż stał na skale wznoszącej się na pustyni. Złodzieje ukradli go, przepiłowując metalowe sworznie, którymi był przymocowany do skały.

Spór o jego obecność w parku narodowym rozpoczął się na początku minionej dekady, gdy były pracownik parku wzniósł do sądu pozew, domagając się jego usunięcia. Postawienie go na gruntach federalnych - argumentował - narusza konstytucyjną zasadę rozdziału Kościoła od państwa.

Dwa tygodnie temu Sąd Najwyższy orzekł większością głosów 5 do 4, że krzyż może pozostać na swoim miejscu. W uzasadnieniu decyzji sędzia Anthony Kennedy stwierdził, że krzyża nie należy rozumieć jedynie jako symbolu religijnego - jest on także powszechnie używanym znakiem upamiętniającym żołnierzy poległych na wojnie.

Władze podejrzewają, że za kradzieżą mogą stać osoby "zainteresowane tą sprawą" - powiedziała rzeczniczka parku narodowego, na terenie którego krzyż się znajdował. Za informacje, które pomogą w schwytaniu sprawców, wyznaczono nagrodę 25 tys. dolarów.

Krzyż na pustyni postawiono w 1934 r. dla uczczenia pamięci weteranów I wojny światowej. Był on najpierw drewniany; dopiero pod koniec lat 90. zastąpiono go metalowym.

AJ/Wiara.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »