Ronnie Lee Gardner został skazany za zabójstwo prokuratora w 1985 roku podczas próby ucieczki z więzienia. Adwokaci zabójcy wielokrotnie składali wnioski o wstrzymanie egzekucji przekonując, że ich klient zbyt długo przebywał w celi śmierci i w związku z tym jego konstytucyjne prawa zostały pogwałcone. Ostatni wniosek został odrzucony w tym tygodniu. Gardner na wykonanie wyroku czekał od 25 lat.
49-letni morderca został przywiązany do krzesła, na jego głowę nałożono kaptur, a nad jego sercem pojawił się mały biały punkt (przypominający małą tarczę strzelniczą). Usiadł naprzeciw ściany z pięcioma otworami, z których wystawały tylko lufy 30-kalibrowych strzelb. Skazańca rozstrzelała grupa pięciu anonimowych i zamaskowanych strzelców. Gardner jest dopiero trzecim mordercą rozstrzelanym w USA przez pluton egzekucyjny, od kiedy w Stanach Zjednoczonych przywrócono w 1976 roku karę śmierci.
Od roku 2004 zabija się amerykańskich skazańców przez śmiertelny zastrzyk, ale więźniowie skazani na śmierć przed tą datą mają prawo wyboru sposobu, w jaki pragną umrzeć. - Chciałbym zostać rozstrzelany przez pluton egzekucyjny, proszę o to - powiedział sędziemu w kwietniu Ronnie Lee Gardner, choć ani on, ani jego prawnik nie wyjaśnili powodów takiej decyzji. - Lubię pluton egzekucyjny. Zabić jest zdecydowanie łatwiej... i nie ma szansy popełnić błędu - powiedział wtedy.
Krytycy sprzeciwiają się rozstrzeliwaniu skazańców uważając tę metodę za przestarzałą i barbarzyńską. Takiemu sposobowi przeprowadzania egzekucji przeciwni są nawet amerykańscy zwolennicy kary śmierci. Reprezentantka Stanu Sheryl Allen powiedziała, że nie jest zadowolona z przywrócenia tej formy egzekucji, bo odciąga ona uwagę od ofiary i skupia na zabójcy.
Kara śmierci w stanie Utah została przywrócona w 1976 roku. W tamtejszych celach śmierci przebywa obecnie dziewięciu więźniów, z czego trzech już teraz powiedziało, że również będą chcieli umrzeć tak jak Gardner.
EW/Wprost.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

