Poziom emocji u tych, którzy uważają nową ustawę za niebezpieczną dla Amerykanów, sięga zenitu.- Stupak, jesteś nędzną, mordującą dzieci kanalią! Jesteś tchórzliwym gnojem! - krzyczał do słuchawki wyborca, który dodzwonił się do biura kongresmena Barta Stupaka. Jego głos nagrał się na automatycznej sekretarce.

Stupak, prominentny reprezentant nielicznej frakcji pro-life wśród demokratów, był "języczkiem u wagi”, bo głos jego i kilku jego kolegów, zadecydował o przyjęciu reformy. Początkowo, gdy aborcja miała być w każdym przypadku finansowana z budżetu federalnego, Stupak protestował, jednak kiedy Obama obiecał mu, że poza kilkoma wyjątkami takiego wsparcia finansowego nie będzie, polityk zgodził się poprzeć reformę w Kongresie. W czasie parlamentarnego wystąpienia, przed głosowaniem, usłyszał z sali: - Morderca dzieci !

Z kolei inny dzwoniący wyborca życzył Stupakowi „podróży do piekła” okraszając to niezbyt pochlebnym określeniem „ty kawałku gówna”.

Ale nie tylko Stupak ma kłopoty. W domu brata demokratycznego kongresmena z Wirginii ktoś uszkodził instalację gazową. Służby federalne sprawdzają czy był to przypadek, czy celowe działanie.

Nie obyło się bez gróźb skierowanych do niektórych republikanów, najprawdopodobniej ich radykalni wyborcy mają pretensje, że nie zapobiegli uchwaleniu reformy Obamy, która kosztować będzie amerykańskich podatników ponad 900 mld dolarów. – Mam 27 ludzi którzy, chcą być pewni, że ta suka nie dożyje następnej kadencji - tak brzmiała wiadomość zostawiona na skrzynce głosowej republikańskiej deputowanej, Ginny Brown-Waite.

Demokrata ze stanu Nowy Jork, Anthony Weiner, dostał do swojego biura kopertę w której znajdował się biały proszek i list z pogróżkami. Wstępne badania wykluczyły biologiczne pochodzenia proszku.

Spirala gróźb, nienawiści i polityczne wrzenie w społeczeństwie doprowadziły tego, że ustanowiono ochronę dla co najmniej 10 deputowanych z Partii Demokratycznej. A FBI i inne służby sprawdzają, czy groźby są realne.

Politycy większościowej partii w Kongresie zaapelowali do opozycji o „przyłączenie się do nich, by potępić serię gróźb i wandalizmu”. Lider Republikanów John Boehner potępił groźby i akty wandalizmu, mówiąc, że „nie powinny być częścią debaty publicznej”. - Są inne sposoby skanalizowania złości i powinny być bardziej konstruktywne - stwierdził. Natomiast doradczyni Partii Republikańskiej Liz Mair powiedziała, że „niestety, protestujący przekroczyli granicę”.

Tymczasem głos w sprawie reformy zabrał Fidel Castro. Komunistyczny dyktator Kuby pochwalił zmiany podkreślając ogromne zasługi Obamy, który "umożliwił cud" w systemie opieki zdrowotnej. Ten głos z pewnością podziała jak płachta na byka na radykalnych przeciwników nowej reformy.

Bardziej umiarkowani zapowiadają dalszą walkę przed Sądem Najwyższym o uznanie niekonstytucyjności nowego prawa, a także liczą na bunt niektórych stanów, które uważają przymusową redystrybucję pieniędzy ich obywateli poprzez centralny budżet za zagrożenie wolności.

kk/Cnn.com/Gazeta.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »