Amerykańska Izba Reprezentantów upoważniła rząd do dostarczenia Ukrainie broni i sprzętu wojskowego. Ustawa przewiduje też podtrzymanie sankcji nałożonych na Rosję - niezależnie od tego, kto zwycięży w wyborach.
Decyzja Izby jest jedynie przejawem jej woli politycznej. Nie ma mocy prawa. Potrzeba jeszcze, by to samo uchwalił amerykański Senat i podpisał prezydent. Czy są na to szanse, nie sposób ostatecznie rozstrzygnąć. Jest jednak pewne, że "Ustawa na rzecz Stabilizacji i Demokracji na Ukrainie" byłaby bardzo pomocnym dokumentem celem zwalczenia wpływów Kremla za naszą wschodnią granicą.
Izba Reprezentantów podjęla też decyzję o wykluczeniu uznania przez USA aneksji Krymu za legalną.
Niestety, administracja prezydenta Baracka Obamy była i pozostaje sceptyczna wobec pomysłu dostarczania na Ukrainę broni, nawet wyłącznie defensywnej. Bez zgody prezydenta nie ma tymczasem możliwości na przeprowadzenie takiej operacji. Zabiegi Izby Reprezentantów mogą być podyktowane obawą przed wyborami prezydenckimi. Jeżeli zwyciężyłby w nich Donald Trump, to im bardziej miałby związane ręce w próbach porozumienia się z Putinem, tym lepiej.
ol
