Państwo Hessey z Bolsover mają piątkę dzieci. Gdy najmłodsze z nich, dwuletni Zak, zaczęło tracić na wadze, zgłosili się do lekarza. Ten przepisał im karmienie go wysokokalorycznym "śmieciowym jedzeniem" – czipsami, słodyczami i frytkami. Dzięki temu maluch miał przytyć i osiągnąć normalną wagę.
Gdy jednak rodzice nie zgodzili się na to, do akcji wkroczyli pracownicy socjalni. - Chcielibyśmy zabrać Zaka i sprawdzić, jak je. Macie prawa rodzicielskie, ale jeśli się temu sprzeciwicie, pójdziemy do sądu i odbierzemy je wam – miał powiedzieć im urzędnik. Miał za złe Hesseyom, że nie zastosowali się do rady lekarza. Zak został skierowany do rodziny zastępczej.
Po pewnym czasie małżeństwo uzyskało prawo do spotykania się z dzieckiem trzy godziny w tygodniu. Malec został wypuszczony po czterech miesiącach. Mimo usilnych starań służb, przytył w tym czasie jedynie pół kilograma. Jedyną długofalową konsekwencją opieki urzędników jest zamiłowanie do pustych kalorii, z którym jego rodzicom trudno sobie teraz dać radę.
sks/Dailymail.co.uk
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
