„Droga” miała premierę w Hiszpanii w zeszłym roku. Koniec zdjęć nastąpił tuż przed wizytą w Hiszpanii papieża Benedykta XVI w tym kraju. We Mszy św. celebrowanej przez papieża w Santiago de Compostela uczestniczył reżyser filmu Emilio Estevez i jego ojciec Martin Sheen. Produkcja obrazu zajęła kilka lat. Jego premiera odbyła się właśnie w Santiago de Compostela. Martin Sheen, który zagrał w kultowym „Czasie Apokalipsy” od początku podkreślał, że film ma dwa niego osobisty wymiar przez syna Charliego, który niedawno został za swoje narkotyczno-alkoholowe ekscesy wyrzucony z popularnego serialu „Dwóch i pół”. Aktor przez lata był jednym z głównych skandalistów w amerykańskim show biznesie i częściej niż z rolami w kinie ( choć zagrał w „Plutonie” czy „Wall Street”) był kojarzony z biciem prostytutek i gwiazd porno. Ojciec aktora jest najbardziej znanym w Hollywood katolikiem, który niestety promuje raczej współczesną wersję teologii wyzwolenia. Jednak w kinie stara się on ewangelizować swoich widzów.
W „Drodze” Sheen wciela się w postać amerykańskiego lekarza, który zrywa relacje ze swoim synem, gdy ten rzuca studia, by podróżować po świecie. Po śmierci syna w Pirenejach, postanawia wyruszyć na pielgrzymkę, by rozsypać jego prochy w świętym miejscu. Sheen w jednym z wywiadów podkreślał, że podczas realizacji filmu myślał o swoim synu. „Jeżeli osobisty ból staje się sprawą publiczną, to znaczy to, że mamy do czynienia z wołaniem o pomoc. Musimy być przy nim, by wiedział, że zawsze mu pomożemy” - mówił aktor. „Więc jeśli już uwolni się od uzależnienia, zaczyna się dojrzewać dokładnie od momentu, w którym zaczęło się brać narkotyki albo pić. Charlie jest emocjonalnie upośledzony. Wiem, przez jakie piekło przechodzi, sam byłem kiedyś uzależniony. Musi znaleźć w sobie odwagę, aby stawić czoła tej chorobie” –dodawał w innym wywiadzie. Teraz aktor podkreśla, ze to właśnie jego upadły moralnie syn miał wspływ na sukces filmu. W wywiadzie dla „The Catholic Herald” Sheen opowiada, że „Droga” jest rodzinnym filmem, zrobionym za niewielkie pieniądze. To właśnie Charlie pomógł finansowo, gdy twórcom zabrakło na dokonanie ostatecznego montażu filmu i wprowadzeniu go na rynek amerykański. „Świat powinien dowiedzieć się o jego pomocy. Jest on jednym z największych darczyńców naszego projektu”- mówi odtwórca głównej roli. Obok Sheena film wspomogło wielu duchownych i organizacji religijnych. „Podróżujemy w różnych kierunkach. Jednak wszyscy jesteśmy pielgrzymami i nasza podróż nie dobiegła jeszcze końca”- mówi Martin Sheen.
Mimo tego ,że Charlie Sheen nie znikał z czołówek bulwarowej prasy przez ostatnie lata, co skończyło się usunięciem go z obsady popularnego serialu komediowego, to gwiazdor i tak jest jednym z najlepiej zarabiających aktorów telewizyjnych w USA. Nie dość, że niebawem rozpocznie on pracę nad nowym serialem, to na dodatek otrzymał 20 milionów dolarów za prowadzenie show „Men of a Certain Age”. Przez cały rok aktor zarobił ponad 40 milionów dolarów i jest jednym z najlepiej zarabiających aktorów w telewizji. Dobrze, że choć część tych pieniędzy została przeznaczona na katolicki film. Może to początek „drogi” Charliego? Bóg dotykał w przeszłości serca nie takich rozrabiaków.
Łukasz Adamski

