- Wyglądasz jak spocona świnia. Jeśli zgwałci cię banda czarnuchów, to będzie twoja wina. Sama to prowokujesz. Rozwiodłem się ze swoją żoną bo nie mieliśmy duchowej więzi. Z tobą też takiej nie mam dziwko – powiedział w rozmowie telefonicznej do swojej konkubiny twórca jednego z najbardziej religijnych filmów w historii kina, Mel Gibson. Kilkanaście miesięcy temu gwiazdor, który deklaruje się jako konserwatywny katolik, porzucił swoją żonę i siedmioro dzieci. Czy to już definitywny upadek twórcy „Pasji”?

Damski bokser

Amerykański serwis internetowy RadarOnline.com ujawnił kilka dni temu nagrania z rozmów telefonicznych, podczas których Mel Gibson groził śmiercią swojej byłej partnerce, rosyjskiej modelce Oksanie Grigoriewie. Wcześniej Gibson pobił kobietę, gdy ta trzymała ich 8-miesięczne dziecko na rękach, wybijając jej dwa zęby i powodując  wstrząs mózgu. Część mediów amerykańskich utrzymuje, że twórca filmu o męce Chrystusa przystawił nawet swojej partnerce pistolet do skroni strasząc, że ją zabije. Gibson jednak zaprzecza, że kiedykolwiek uderzył matkę swojego ósmego dziecka i czeka na rozstrzygnięcie sprawy w sądzie. Jednak ujawnione taśmy zawierają fragment, na których Gibson mówi Grigriewie, że zasłużyła na to, co jej zrobił.  Rozmowa telefoniczna Gibsona jest pełna wulgaryzmów (słowo „fuck” pada tam częściej niż w filmach Quentina Tarantino). Gibson zarzuca swojej konkubinie, że ta nie ma duszy i straszy, że uczyni jej życie koszmarem. Kilka raz podczas rozmowy Gibson grozi jej również śmiercią.

Rok temu aktor zdecydował się na rozwód ze swoją żoną po 28 latach małżeństwa. Bulwarowe media informowały, że był to najdroższy rozwód w historii showbiznesu. Kosztował gwiazdora „Zabójczej broni” ponoć pół miliarda dolarów, które musiał oddać byłej żonie w ramach ugody o podziale majątku. Teraz Gibson może jednak zapłacić o wiele więcej za swoje wybryki. „Los Angeles Times” poinformował, że pobicie przez reżysera „Pasji” swojej partnerki i jego groźby upublicznione w mediach mogą kosztować go nawet dalszą karierę. Rozmówcy dziennika podkreślają, że w Hollywood wiele się wybacza, ale przemoc domowa należy do grzechów, które przekreślają często karierę największych gwiazd  „fabryki snów”. Przykładem tego jest Charlie Scheen, który w latach 80-tych był gwiazdą takich filmów jak „Pluton” czy „Wall Street”, natomiast po ujawnieniu przez media jego uzależnienia od kokainy i ciągłych awantur ze swoimi partnerkami wylądował na stałe w telewizji.

Nie ulega jednak wątpliwości, że żenujące zachowania Gibsona  przekreśliły jego wizerunek głęboko wierzącego katolika, który próbuje za pomocą kina ewangelizować społeczeństwo. Reżyser „Pasji” nigdy nie należał do spokojnych ludzi.  Jednak mimo, że pozostawał przez prawie 30 lat w związku małżeńskim z tą samą kobietą, co w branży filmowej jest ewenementem (trudno pisać o tym, że był przykładnym mężem, bo o jego romansach zawsze było głośno), skandale z jego udziałem nie należały do rzadkości. Szczególnie po wielkim sukcesie „Pasji” Gibson powoli zaczął staczać się w przepaść. Jednak przez lata pozostawał on niemal samotnym wojownikiem o prawdę w przeżartym relatywizmem moralnym i lewicową ideologią Hollywood.

Mad Max przeciwko ekumenizmowi

Po premierze „Pasji”, filmu, który zmienił oblicze religijnego kina i zarobił na całym świecie, tylko w  salach kinowych, ponad pół miliarda dolarów,  Mel Gibson stał się wielkim autorytetem dla całej amerykańskiej prawicy. – Naprawdę wierzę, że rozwój mojej kariery prowadził mnie właśnie do tego filmu. Duch Święty przemawiał przeze mnie, kiedy kręciłem ten projekt. Ja byłem tylko kierującym ruchem. Mam nadzieję, że ten film będzie miał moc Ewangelii - mówił jeszcze przed premierą znany głównie z rozrywkowego kina, choć już po zdobyciu dwóch Oscarów za „Waleczne Serce”,  Gibson. Po premierze „Pasji” media zaczęły się rozpisywać o jego religijności i kontrowersjach związanych ze wspólnotą, do której należy. Ojciec reżysera Hutton Gibson jest członkiem integrystycznego odłamu katolików i to on miał największy wpływ na wychowanie syna. Liberalne media zarzucały mu nawet negowanie Holokaustu, do czego sam się przyczynił mówiąc, że wielu uznanych za zmarłych w obozach koncentracyjnych Żydów  mieszka obecnie w Brooklynie. Jednak ojciec Gibsona zawsze był przeciwnikiem lewicowej ideologii. Nie mogąc znieść protestów  lewicy związanych z wojną w Wietnamie ( sam był bohaterem II wojny światowej) wyprowadził się z rodziną do Australii. Hutton Gibson jest również znany ze swojej niechęci do reform Soboru Watykańskiego II. Od dzieciństwa Mel Gibson, jak i jego dziewięcioro rodzeństwa byli wychowywani w duchu przedsoborowym.  Jego ojciec wydał nawet broszurkę „Czy Jan Paweł II jest katolikiem?”, w której krytykował papieża za promowanie ekumenizmu.

W 2009 roku Mel Gibson ogłosił, że zamierza wybudować własny kościół. Stwierdził jednak ,że świątynia w Agoura Hills w stanie Kalifornia, należąca do tzw. Kościoła Katolickiego Świętej Rodziny, nie będzie dostępna dla wszystkich. Wspólnota liczy około 100 osób i jest utrzymywana przez gwiazdora. To właśnie w tym kościele ochrzczona została jego córka ze związku z Oksaną Grigoriewą. Gibson nie darował Kościołowi katolickiemu tego, że ten nie uznał jego 28-letniego małżeństwa za nieważne.

„Zabójcza broń dla lewicy”

Mel Gibson jest jedną z niewielu gwiazd Hollywood, która publicznie i bezpardonowo krytykowała „cywilizację śmierci”. Lista jego wrogów po „postępowej i jasnej stronie mocy” jest bardzo długa. Gibson żarliwie protestował przeciwko zabiciu Terry Schiavo, która  wyrokiem sądu została odłączona od aparatury podtrzymującej ją przy życiu. Kilkakrotnie wypowiadał się przeciwko aborcji i antykoncepcji. W 1990 roku w wywiadzie dla Barbary Walters, reżyser „Pasji” powiedział, że „tylko Bóg wie, ile dzieci powinniśmy mieć. Musimy to zaakceptować. Człowiek nie może decydować, kto ma prawo przyjść na ten świat a kto nie. Ta decyzja nie należy do nas”. Rok później Gibson zaszokował swoich kolegów filmowców wyrażając swoje obrzydzenie w stosunku do homoseksualizmu w wywiadzie dla „El Pais”. – Przecież oni wsadzają sobie z tyłek. Czy on naprawdę do tego służy? – pytał retorycznie gwiazdor.  Środowiska gejowskie nigdy nie wybaczyły mu tej obrazy, atakując później „Pasję’ jako film…homofobiczny. Według gejów Gibson celowo przedstawił Antypasa i jego dwór jako libertyńskich homoseksualistów, by wzbudzić niechęć do ich środowiska. Dostało się również obrazowi „Braveheart”, w którym młody książę Edward pokazany jest jako tchórzliwy i zniewieściały homoseksualista, a jego ojciec wyrzuca przez okno jego kochanka.

Niezwykle mocno atakowano również film „Patriota”, w którym Gibson wcielił się w bohatera walki o niepodległość USA. Amerykańscy krytycy byli oburzeni sceną, w której grany przez Gibsona bohater w czasie zasadzki każę swoim nastoletnim synom strzelać do wrogich żołnierzy, po czym dobija jednego z Brytyjczyków siekierą. W innej scenie Brytyjczycy w rewanżu palą w kościele mieszkańców jednej ze wsi. Krytycy zarzucili temu historycznemu filmowi szerzenie nienawiści między narodami i szowinizm. Nie pomogła obrazowi również liczba dzieci posiadana przez głównego bohatera ponieważ, jak napisała jedna z komentatorek, film jest  „rozdmuchaną świętoszkowatością”. Inny krytyk nazwał film faszystowskim, ponieważ synowie bohatera mają jasne włosy i wyglądają rzekomo jak członkowie Hitlerjugend.

Nie można również zapominać o miażdżącej krytyce ze strony lewicy, jaka spotkała film Gibsona „Apocalypto”, w którym pokazał wyższość chrześcijaństwa nad barbarzyńską cywilizacją Majów. Mimo wszystko twórca „Pasji” mógł sobie pozwolić na manifestację swojej wiary. Jako producent własnych filmów był niezależny od panującej mody. Jednak paradoksalnie to właśnie sprzeniewierzenie się zasadom chrześcijańskim, z którymi na co dzień walczy lewica, może zaważyć na jego przyszłych projektach filmowych.

Rozwód początkiem końca kariery twórcy „Pasji”?

Jeszcze parę lat temu Gibson nazywał swą żonę „skałą gibraltarską” i podkreślał, że „życie to poświęcenie, miłość i małżeństwo”. Jednocześnie ubolewał w jednym z wywiadów, że nie zostanie ona zbawiona. – Jest znacznie lepszą osobą niż ja. Jednak niestety jest anglikanką i za to pójdzie do piekła – mówił. Dziś twórca filmu o męce Jezusa Chrystusa mówi swojej kochance, że rzucił żonę z powodu braku zrozumienia duchowego.

Niedługo po premierze „Pasji”, której lewica w absurdalny sposób zarzucała antysemityzm, Gibson został zatrzymany jadąc samochodem po pijanemu. Podczas kontroli krzyczał do policjantów: „Cholerni Żydzi. To Żydzi są odpowiedzialni za wszystkie wojny na świecie. Jesteś Żydem?". Kilka miesięcy temu aktor po raz pierwszy tłumaczył się ze swoich słów mówiąc w wywiadzie dla „Süddeutsche Zeitung”, że  „to był dzień, w którym Izrael wkroczył do Libanu i pod wpływem tych wydarzeń w moim pijanym mózgu zrodziły się te idiotyczne komentarze. Kiedy następnego dnia czytałem o tym w prasie, pomyślałem: Oh fuck, strasznie mi przykro. I od tego czasu ciągle za to przepraszam. Wielokrotnie. W amerykańskiej telewizji. Jak długo jeszcze mam przepraszać?!”.

Pijackie wybryki Gibsona oraz jego niespodziewany rozwód zszokował także jego ideowych sojuszników. - To dotkliwy cios dla wszystkich, którzy widzieli w nim wzór chrześcijanina - powiedziała „Rzeczpospolitej” Jane Leingang z amerykańskiego Ruchu Rodzin Chrześcijańskich. - Gibson bronił tradycyjnych wartości rodzinnych. Mimo to nie jestem zaskoczona. W ostatnich latach zwracał na siebie uwagę z powodu pijaństwa oraz wypowiedzi antysemickich. To bardzo odbiega od wartości, których bronimy jako chrześcijanie - dodała. Jej zdaniem ambicje Gibsona przerosły jego możliwości. - Małżeństwo to ciężka próba. Nie każdy potrafi jej sprostać – mówiła.  Natomiast rzeczniczka organizacji Christian Coalition of America Michelle Helms powiedziała polskiemu dziennikowi, że „Mel Gibson może i był wzorem bogobojnego chrześcijanina, ale jego romans pokazuje, że jego wiara nie była aż tak głęboko zakorzeniona, jak chciał nam wmówić”.

Dziś trudno jest znaleźć kogokolwiek, kto broniłby Mela Gibsona.. - Każdy ma prawo wybierać swój styl życia, ale byt narodu musi opierać się na niezłomnych zasadach. Ja osobiście nie uznaję ostatnio tak modnego relatywizmu moralnego. W najważniejszych sprawach czarne jest czarne, a białe białe. A największą wartością jest rodzina”- mówił Gibson kilka lat temu. Czy jeszcze kiedykolwiek da świadectwo tym słowom?

Katolicy nie tracą jednak nadziei i modlą się za, do niedawna jeszcze, katolicką gwiazdę kina. - Mel Gibson jest poddany wielkiej presji żyjąc i pracując w Hollywood i najwyraźniej sobie z nią nie radzi. On potrzebuje pomocy swoich braci katolików. Nie znamy go osobiście, więc jedyną rzeczą, jaką możemy zrobić, to modlić się za niego. Nie chcemy widzieć jak Mel się stacza wzorem innych gwiazd. On obdarował nas wielkim filmowym dziełem - „ Pasją” i zasługuje na naszą uwagę. […] Wróć do nas bracie! Potrzebujemy artysty wielbiącego Chrystusa – napisała grupa wierzących w liście opublikowanym w piśmie „The American Catholic”. Ostatnie wydarzenia związane z maltretowaniem przez niego swojej konkubiny i taśmy, które ujrzały światło dzienne, stawiają pytanie o to, czy Mel Gibson podniesie się z dna w jakie wpadł. Warto jednak pamiętać, że Boga nie ma jednak nic niemożliwego. Także nawrócenie zatwardziałego grzesznika jest możliwe.

Łukasz Adamski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »