Zwolennicy sprawców Wielkiego Głodu zwalczają wołyńskich rzeźników. W sobotę w Zaporożu na wschodniej Ukrainie komuniści zaatakowali muzeum upamiętniające OUN-UPA.
Kilkusetosobowa grupa manifestantów próbowała sforsować drzwi sali muzeum, w której znajduje się ekspozycja dotycząca historii Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. W zdemolowaniu ośrodka przeszkodziło im jednak kilku milicjantów. Po pewnym czasie komuniści otrzymali wsparcie ze strony... rajców miejskich: - Jeden z radnych wszedł do sali z ekspozycją UPA, zdjął ze ściany tablicę z dokumentami i wyniósł ją do oczekujących na zewnątrz komunistów. Ci natychmiast pocięli ją kosmetycznymi nożyczkami. Tym razem milicja postanowiła nie interweniować – relacjonowała ukraińska telewizja STB.
Zaporoże to nie jedyne pole bitwy w wojnie pogrobowców ukraińskich komunistów i nacjonalistów. Na Ukrainie od lat toczy się spór nad uznaniem tych drugich za bohaterów i patriotów. Na szczeblu państwowym chwilowo górę wzięło „stronnictwo proupowskie” - prezydent Juszczenko nie kryje uznania dla bojowników UPA. Jednocześnie na wschodzie państwa powszechna jest opinia iż ukraińscy nacjonaliści byli przede wszystkim mordercami i kolaborowali z nacjonalistami.
Nie wiadomo jak liczne jest trzecie stronnictwo, dla którego licytowanie się, czy mniej ofiar na swoim sumieniu mają ukraińscy nacjonaliści czy komuniści, jest wyjątkowo niesmaczne.
sks, Rz
/
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »