I dlatego zamiast z nimi polemizować słyszeliśmy tylko, że konieczny jest dialog, rozmowy, i że oni niezmiernie się cieszą, że komitet One of us zgłosił swój projekt. - Chcę podkreślić, że parlament bardzo się postarał, żeby zorganizować to wysłuchanie, bo to ostatni tydzień naszej pracy – mówiła Francois Castex z Komisji Prawnej. A inni biurokraci tylko jej wtórowali.

I dopiero w drugiej części przeszli do ataku i zaczęli przekonywać, że Unia nie może przestać finansować zabijania nienarodzonych dzieci z Afryki. Masowy mord w Afryce służy bowiem rozwojowi tych krajów. - Gdyby osiągnięto cel One of us to ograniczyłoby to zaangażowanie UE w finansowaniu usług reprodukcyjnych – mówił Michael Cashman. A pani Castex uzupełniała, że choć Unia nie może zmusić krajów do przyjęcie aborcji, ale „w ramach wspierania zdrowia reprodukcyjnego może przyczyniać się do finansowania przerywania ciąży w krajach Trzeciego świata”.

Te słowa, niestety jednoznacznie pokazują, że w Brukseli, w Europie, nadal nie wyzwolono się z najgorszych, bo rasistowsko-kolonialnych źródeł myślenia. I widać to było również po reakcjach ba sali. Część z lewackich prawników czy polityków reagowała niezmiernie nerwowo na obronę życia. A jedna z prawniczek wymachiwała laską, gdy tylko mowa była o obronie życia.

Tomasz P. Terlikowski