Polska, choć nie zadeklarowała woli przystąpienia do tej "wzmocnionej współpracy", nie zaprotestowała także przeciw jej ustanowieniu. Podczas głosowania wstrzymała się od głosu.
By 12 państw - w tym Francja, Niemcy, Hiszpania i Włochy - mogły ułatwiać swoim obywatelom rozwody międzynarodowe, potrzebna była zgoda kwalifikowaną większością głosów wśród wszystkich krajów członkowskich.
W marcu komisarz ds. sprawiedliwości i praw podstawowych Viviane Reding zaproponowała taką "wzmocnioną współpracę" rozwodową głównie po to, by w przypadkach rozwodów par mieszkających w różnych krajach dać małżonkom możliwość wyboru prawa procedury rozwodu.
Pomysł poparł też polski sprawozdawca Parlamentu Europejskiego Tadeusz Zwiefka (PO). - Jesteśmy to winni naszym obywatelom – przekonywał. - Musimy zrobić wszytko, co w naszej mocy, aby zapewnić, że ten bolesny czas w ich życiu nie stanie się jeszcze bardziej trudny do zniesienia - cytuje Zwiefkę serwis Wiara.pl.
Zwiefka miał też nadzieję, że Polska przystąpi do "12". Ale rząd tej decyzji nie podjął, nawet po tym jak niespodziewanie Niemcy, ogłosiły w maju przystąpienie do inicjatywy. Nieoficjalnie polscy dyplomaci tłumaczą, że wzmocniona współpraca to niepotrzebne dzielenie UE i woleliby propozycję legislacyjną dla całej wspólnoty.
To jednak nie było możliwe z powodu sprzeciwu Szwecji. Po ponad dwóch latach negocjacji Sztokholm zablokował w 2008 roku porozumienie o unijnym rozporządzeniu dla całej UE w obawie, że zagrozi ono liberalnym procedurom rozwodowym w Szwecji. A ponieważ chodzi tu o prawo rodzinne, obowiązuje jednomyślność wszystkich krajów UE i tej zasady nie zmienił nawet nowy Traktat UE. Stąd konieczność skorzystania z furtki prawnej, jaką stanowi "wzmocniona współpraca".
Będzie to pierwsza w historii UE "wzmocniona współpraca". Pozwala ona grupie przynajmniej dziewięciu państw zacieśnić integrację w jakiejś dziedzinie, nie czekając na innych, którzy są temu przeciwni.
Zgodnie z proponowanym rozporządzeniem pary międzynarodowe będą mogły decydować o tym, w którym kraju się rozwiodą, pod warunkiem że jeden z małżonków jest związany z danym krajem. Będą mogli wybrać prawo kraju obecnego zamieszkania, poprzedniego zamieszkania, albo prawa kraju, z którego pochodzi jedno z małżonków. Dotyczyć to będzie także par międzynarodowych z udziałem Polaków lub obywateli innych państw niebiorących udziału we wzmocnionej współpracy, ale mieszkających w jednym z 12 krajów nią objętych.
AJ/Wiara.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

