Przedstawiciele Unii Europejskiej doszli wczoraj jedynie do porozumienia w sprawie zawieszenia rozmów pomiędzy Unią i Rosją w sprawie liberalizacji ruchu bezwizowego oraz zawieszenia rozmów o nowej umowie o partnerstwie i współpracy. Tylko tyle. Pojawiła się jednakże zapowiedź, że część polityczna umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą i Unią ma zostać podpisana jeszcze przed 25 maja, kiedy to odbędą się wybory prezydenckie na Ukrainie. To bardzo mądre posunięcie.

Gdy Unia Europejska debatowała na Krymie nadal trwała prorosyjska propaganda. Tymczasowy parlament krymski robi wszystko by jak najprędzej podporządkować się Rosji. Wczoraj wieczorem krymski rząd odciął dostęp do ukraińskich telewizji. Zastąpił je rosyjskimi stacjami.

Na Twitterze Euromaidan_PR pojawiła się informacja, która została potwierdzona przez ukraińskie ministerstwo obrony, że w nocy 20 rosyjskich pojazdów przemieściło się z portu w Kerczu w głąb półwyspu.

Natomiast krymscy Tatarzy oświadczyli, że "My, najstarsi mieszkańcy Krymu, Krymscy Tatarzy, chcemy żyć w przyszłości w kraju kierującym się zasadami demokratycznymi, literą prawa, swobodami obywatelskimi i z perspektywą członkowstwa w Unii Europejskiej" (Źródło: TVN24.pl). Piękna, proukraińska postawa.

Dzieje się coraz bardziej beznadziejnie. Unia Europejska i NATO muszą znaleźć narzędzia na szybką reakcję w takich sytuacjach jak na Ukrainie. Najważniejsze w tej chwili jest to, by rząd ukraiński czuł, że ma za sobą całą Europę. Że ma wsparcie i że może liczyć na ratunek, nawet militarny jeśli Putin posunie się do bardziej drastycznych środków. A że się posunie, to tylko kwestia czasu.

Sebastian Moryń