Do poniedziałku Komisja Europejska czeka na "na znaczącą zmianę sytuacji wokół TK" w Polsce. W przeciwnym razie ma wysłać do Warszawy negatywną opinię dotyczącą stanu praworządności w Polsce. 

Jeśli w poniedziałek Komisja zdecyduje się na przesłanie do Polski negatywnej oceny sytuacji, wówczas, zgodnie z procedurami, rząd będzie miał dwa tygodnie na odpowiedź. I dopiero jeśli Komisja uzna, że wyjaśnienia są niewystarczające, wówczas rozpocznie drugi etap tak zwanej procedury praworządności. Będą nim ewentualne zalecenia KE w sprawie praworządności z określonym terminem rozwiązania konkretnych problemów. 

Jeżeli zalecenia nie zostaną wdrożone, Komisja może przejść do trzeciego etapu procedury, zgodnie z art. 7 traktatu unijnego. Będzie nim wniosek o stwierdzenie poważnego ryzyka naruszenia wartości UE przez kraj unijny. W ostateczności może to doprowadzić do objęcia danego kraju sankcjami, w tym pozbawienia prawa głosu w Radzie UE. Jednak decyzja o sankcjach wymaga zgody wszystkich krajów UE. 

Obecne zastrzeżenia KE dotyczą: mianowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego i wykonywania wyroków TK w tej sprawie z 3 i 9 grudnia 2015 r.; nowelizacji ustawy o TK z 22 grudnia 2015 r., w tym poszanowania wyroku z 9 marca br. ws. konstytucyjności tej ustawy oraz innych wyroków, wydanych po tym dniu; skuteczności procesu stwierdzania zgodności z konstytucją nowych aktów prawnych przyjętych i wprowadzonych w życie w 2016 r., w tym nowej ustawy medialnej. 

źródło: IAR