O łaskę dla Kawalioua apelowali także szefowa dyplomacji UE Catherine Ashton, obrońcy praw człowieka oraz społeczność międzynarodowa. „Istnieją oczywiste oznaki świadczące o tym, że przyznanie się do winy, na podstawie którego skazano Kanawałaua i Kowalioua, wymuszono torturami” - mówił szef Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy Jean-Claude Mignon. Władze powiadomiły matkę mężczyzny za pomocą…listu. Lubow Kawalioua, znalazła rano w skrzynce pocztowej zawiadomienie od Sądu Najwyższego o wykonaniu egzekucji – informuje radio Swaboda. Radio próbowało rozmawiać z matką skazanego, ale nie jest w stanie niczego powiedzieć, płacze. „Mama dopiero co otrzymała ten list. Zabili go. Wszystko było na próżno” – tylko tyle mogła powiedzieć radiu Swaboda siostra Uładzisłaua, Tacciana- informuje Polskie Radio.


Jeszcze 16 marca Lubou Kawalioua przekazała naczelnikowi aresztu KGB wniosek o spotkanie adwokata z jej synem. Tego dnia zwróciła się z kolejną prośbą do Aleksandra Łukaszenki, żeby na rok odłożyć wykonanie kary śmierci wobec Uładzisłaua Kawalioua. O losie drugiego skazanego, Dzmityrja Kanawałaua, niczego do tej pory nie wiadomo. Podczas wybuchu w mińskim metrze 11 kwietnia 2011 roku zginęło 15 osób, około 200 odniosło obrażenia. W jednoinstancyjnym procesie Sąd Najwyższy Białorusi skazał na śmierć dwóch 25-latków jako sprawców tego zamachu. Obrońcy praw człowieka alarmowali, że proces pozostawił zbyt wiele wątpliwości co do winy skazanych. Według grudniowych badań niezależnego ośrodka badań NISEPI bardzo wielu Białorusinów nie wierzy w winę skazanych na śmierć. Za niewinnych uznaje ich 43 procent pytanych, wiarę w winę 25-latków deklarowało 37 procent ankietowanych- informuje Polskie Radio.


Ł.A/Polskie Radio