W tym tygodniu rząd w Irlandii ma ogłosić, że zaakceptuje miliardowe wsparcie z Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, które ma pomóc wyjść krajowi z kryzysu ekonomicznego.
Decyzja rządu została skrytykowana przez irlandzkich działaczu pro-life, którzy ostrzegają, że przyjęcie pomocy od UE zwiększy presję na kraj, by zmienił on swoje prawo chroniące życie. Jeden z działaczy, Niamh Uí Bhriain, powiedział, że tzw. paczka ratunkowa oznacza utratę suwerenności ekonomicznej i rozpocznie w kraju polityczną burzę.
- W zeszłym roku ludzie byli zmuszani do zaakceptowania Traktatu Lizbońskiego. Wtedy wykorzystywano strach przed zapaścią ekonomiczną – przypomina Uí Bhriain.
- Ten dokument daje sądom Unii niespotykaną siłę, by na mocy Karty Praw Podstawowych podważyć irlandzkie prawo, wspierające życie. Obecnie, gdy establishment irlandzki zdecydował się na przekazanie spraw kraju do UE i MFW, obawiamy się, że da to kolejną możliwość do zaatakowania naszego prawa zakazującego aborcji – dodaje.
- Wielokrotnie zapewniano nas (przy okazji drugiego referendum ws. Traktatu – red.), że Unia Europejska będzie respektowała suwerenność Irlandii w stanowieniu regulacji dotyczących aborcji. Ale również mówiono nam, że zachowamy suwerenność gospodarczą, a obecnie rezygnujemy z niej na korzyść UE i MFW – mówił Uí Bhriain i zaznaczał, że obrońcy życia powinni być w stanie gotowości.
- Irlandzki sprzeciw wobec aborcji był już tematem krytyki w Parlamencie Europejskim. Musimy mieć pewność, że nadal będziemy mieli prawo do decydowania w tej materii – mówi.
żar/Lifesitenews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

