"Oczekuję od polityków PiS deklaracji ile polskich miliardów chcą wpompować w skorumpowaną gospodarkę UKR aby przekupić prez. Janukowycza." Takie zdanie na Twitterze umieścił polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Można zrozumieć tę opinię - chodzi oczywiście o to, że Janukowycz zażądał od Unii swoistego wykupu z rosyjskiej strefy wpływu - chodzi o fundusze, ale także o wsparcie polityczne, które pozwoliłoby prezydentowi wygrać kolejne wybory. To Janukowyczowi zaproponowali Rosjanie.
Jednak nieżależnie od tej rozgrywki, czym innym jest poparcie politczne na aktualnej władzy, czym innym poparcie dla aspiracji narodu ukraińskiego. Tego zdaje się nie zauważać Sikorski - naciskać należy na władze Ukrainy. Tym razem Unia Europejska nie zaniedbała sprawy. Można przeczytać opinie, że spojrzenie Sikorskiego na politykę wschodnią przypomina to, które obowiązuje w jego dawnej uczelni w Oksfordzie, gdzie nikt nie zamierza wnikać w szczegóły spraw wschodnich.
Tomasz Rowiński/Twitter
