W tekście pt. "W swoich antyukraińskich prowokacjach moskiewska Łubianka posługuje się polskimi debilami" Rudenko stawia tezę, że za ostatnimi akcjami protestacyjnymi środowisk kresowian w Polsce przeciwko nadaniu tytułu doktora honoris causa KUL prezydentowi Wiktorowi Juszczence oraz rajdowi "Europejskimi śladami Stepana Bandery" stoją siły powiązane z Rosją.
Spośród tych "sił powiązanych z Moskwą" wyróżnia ks. Tadeusza Isakowicza–Zaleskiego, przeciwko któremu personalnie skierowany jest tekst. Artykuł szeroko omawia pochodzenie duszpasterza Ormian w Polsce. - Azerowie nazywają wielu Ormian "kaukaskimi Żydami", a historycy dowodzą żydowskiego pochodzenia znacznej części świeckiej i duchownej arystokracji ormiańskiej, w tym cesarskiej dynastii Bagratydów – wywodzi Rudenko. Dalej pisze, że ks. Isakowicz- Zaleski "lubi się chwalić tym, że jego dalekim pradziadkiem był ormiańsko-katolicki abp Lwowa Izaak Mikołaj Isakowicz.
Autor uderza także w działalność charytatywną duchownego pisząc, że fundacja przez niego prowadzona to "świetna "przykrywka", dla otrzymywania środków od zagranicznych służb specjalnych". - Księdzu T. Isakowiczowi-Zaleskiem bardzo podoba się, jak lizusi z bliskiego otoczenia nazywają go "polskim Savonarolą" (włoski kaznodzieja z XV w.). Oni naprawdę są trochę podobni, szczególnie garbatymi nosami. Do pełnego podobieństwa brakuje niedużo: Savonarolę powiesili, a Isakowicz póki co żyje. Jednak osika dla Judasza już wyrosła. I czeka – kończy Rudenko.
Ks. Isakowicz-Zaleski przebywa obecnie za granicą i nie udało nam się z nim skontaktować.
Dla redaktora naczelnego portalu Kresy.pl, który pierwszy poinformował o paszkwilanckim artykule, Tomasza Kwaśnickiego tekst Rudenki to kolejny konkretny sygnał informujący o tym, że sytuacja na Ukrainie zmierza w kierunku niebezpiecznym dla Polski. - Ten tekst to kolejna informacja, która moim zdaniem powinna przyczynić się do otrzeźwienia polskiej opinii publicznej, a zwłaszcza polskich elit, których stosunek do relacji polsko-ukraińskich jest mieszanką doktrynerstwa i ignorancji – mówi w rozmowie z Fronda.pl.
Kwaśnicki mówi również, że analizując profile zachodnioukraińskich portali internetowych u wszystkich można stwierdzić mniejsze lub większe nacjonalistyczne zaangażowanie. Wyraźnie to zaangażowanie widać w profilu portalu Ukrnationalism.org.ua.
Portal jest redagowany pod szyldem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (banderowskiej), która od początku lat dziewięćdziesiątych działa na Ukrainie. Partia nie jest jednak oficjalnie zarejestrowana, a jej legalnym reprezentantem na Ukrainie jest Centrum Odrodzenia Narodowego im. Stepana Bandery, działające na podstawie ustawy "O dobroczynności i organizacjach dobroczynnych".
MM/Kontakt/Kresy.pl/Ukrnationalism.org.ua
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

