W tekście zatytułowanym „Rok bez Lecha” Kabaczij pisze: „Lech Kaczyński należał do tych ostatnich idealistów w życiu politycznym naszego zachodniego sąsiada, dla których istnienie za wschodnią granicą silnej Ukrainy było aksjomatem”. Ukraiński publicysta zauważa, że prezydent Kaczyński nie bał się postawić Niemcom, miał odwagę przeciwstawić się Rosji, otwarcie bronił niepodległości Gruzji i był wielkim rzecznikiem Ukrainy na arenie międzynarodowej.
Z jego postawą kontrastuje wyraźnie obecna polityka zagraniczna kierowana przez Radosława Sikorskiego. Jak pisze Kabaczij, obecna ekipa rządząca Polską nie wie nawet, czy udało jej się „oswoić” Rosję i „nie stracić” Ukrainy, a zarazem przekonać Niemcy, że bez Warszawy nie da się prowadzić unijnej polityki wschodniej. Rosja natomiast wydaje się pewna, że dzięki emisji filmu „Katyń” Andrzeja Wajdy obłaskawiła Polaków; Niemcy odetchnęły, że mogą w końcu robić interesy na wschodzie, nie oglądając się na Warszawę; a Ukraina zrozumiała, że „strategiczne partnerstwo” z Polską to fikcja. Zdaniem Kabaczija, ostatnie zapewnienia prezydentów Janukowycza i Komorowskiego, że pozostają „przyjaciółmi”, brzmią równie fałszywie, jak deklaracje o strategicznym partnerstwie między Warszawą a Kijowem.
Jak pisze Kabaczij, najlepszym zwierciadłem obecnych stosunków polsko-ukraińskich pozostaje 71 km drogi od Lwowa do polskiej granicy. Miała tam być wybudowana na Euro 2012 autostrada, a jest postrach kierowców. Lista wspólnych projektów między obu państwami to lista niedokończonych planów i straconych szans. Jedną z przyczyn – jak pisze Kabaczij – jest to, że „ani Janukowycz, ani Komorowski nie widzą sensu dla istnienia rzeczywistego tandemu Polski i Ukrainy w Europie Środkowo-Wschodniej. Dla Lecha Kaczyńskiego takie pytanie nie było jedynie retoryczne”.
E.L.
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

