Chodzi o incydent, który zdarzył się we wsi Striłkowe na Mierzei Arabackiej (leży ona między Autonomiczną Republiką Krymu a obwodem chersońskim). Rosyjscy żołnierze przypuścili atak na teren ukraińskiej platformy gazowej. Zostali zrzuceni z helikopterów. Ukraińskie siły zbrojne odparły próbę ataku. MSZ Ukrainy zareagowało na incydent oświadczając, że Rosja dopuściła się interwencji zbrojnej. W komunikacie wyraziło też "głęboki i kategoryczny" protest w związku z zajściem. "Ukraina zastrzega sobie prawo użycia wszelkich środków, by powstrzymać militarną interwencję Rosji" - napisano.I zażądano natychmiastowego opuszczenia Ukrainy przez wojska rosyjskie.
Ukraińskie ministerstwo obrony oświadczyło, że dzięki jego wysiłkom siły rosyjskie nie zdołały przedostać się na teren obwodu chersońskiego, a Straż Graniczna poinformowała, że Rosjanie wyjaśnili, iż celem ich operacji jest "obrona stacji gazowej przed możliwym atakiem terrorystycznym".
mod/TVN24.pl
