Po przeliczeniu 87 proc. głosów Janukowycz prowadził z poparciem 48,5 proc. wyborców. Julia Tymoszenko osiągnęła 45,8 proc. głosów. Wg porannych informacji przewaga lidera Partii Regionów nad Tymoszenko w zależności od ośrodka badawczego wynosi od 3 do 6 proc. – Dziękuję Bogu za to, że pomógł nam otworzyć nowy rozdział w życiu Ukrainy – cieszył się Janukowycz. Od razu zapowiedział też dymisję swojej rywalki.
Zagraniczni obserwatorzy potwierdzają, że wybory odbyły się z zachowaniem zasad demokracji. – Przebiegały spokojnie i myślę, że zostaną uznane – ocenił wysłannik Parlamentu Europejskiego na wybory Paweł Kowal z PiS. Mimo tego, jeszcze przed zamknięciem lokali wyborczych polityczny sztab Tymoszenko zapowiadał zaskarżenie wyników.
Janukowycz pewny wygranej wygłosił przemówienie, które komentatorzy nazywają programowym. – Powinniśmy się zjednoczyć i razem walczyć z takim wrogami, jak bieda, brak odpowiedzialności i korupcja – zaznaczył. Jego zwolennicy przekonują, że tylko on może uspokoić sytuację w kraju, gdzie skłóceni przywódcy z okresu pomarańczowej rewolucji: prezydent Wiktor Juszczenko i premier Julia Tymoszenko nie potrafili się porozumieć w sprawie podstawowych reform.
Ukraina będzie się wstydzić swojego wyboru – ocenił ustępujący prezydent Juszczenko, który w pierwszej turze głosowania zdobył tylko 6 proc. głosów. Wiktor Janukowycz akceptuje współpracę Ukrainy z UE, sprzeciwia się natomiast członkostwa naszych sąsiadów w NATO. Media podkreślają jego prorosyjskość.
Jednak eksperci wskazują, że jest reprezentantem "wielkiego biznesu ze wschodu Ukrainy". - To jaką politykę będzie prowadził, zależy w dużym stopniu od interesów tych przedsiębiorców – tłumaczył w rozmowie z portalem Fronda.pl prof. Włodzimierz Marciniak.
mm/Rp.pl/Gazeta.pl/TVP Info/Dziennik.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

